Loading

czwartek, 5 sierpnia 2010

Skuteczne odchudzanie

Postanowiłam dać Ci coś fantastycznego. Program: Skuteczne odchudzanie.


Jeżeli chcesz, to możesz skorzystać z tego darmowego programu : "Skuteczne odchudzanie"

Kurs jest całkowicie DARMOWY.

Możesz zapisać się na niego wypełniając ten formularz:

JAK SCHUDNĄĆ


Darmowy Program Internetowy dla Kobiet Pracujących!


Zapisz się Teraz!






Email : 
Imię :

Zgadzam się z Polityką Prywatności

wtorek, 15 czerwca 2010

Moja dieta – DZIEŃ 14 – PODSUMOWANIE DWÓCH TYGODNI DIETY

Witaj dziś pora na krótkie podsumowanie. Przez ostatnie dwa tygodnie byłam na mojej diecie (i nadal jestem). Dziś rano waga wskazała 67.9. Bardzo się ucieszyłam. W przeciągu tych dwóch tygodni schudłam więc około 1.5 kg. Nie tak źle zważywszy na to, że jadłam nawet lody i czekoladę (w małych ilościach oczywiście)

Przez ten czas waga naprawdę się wahała, ale wykazywała tendencję spadkową. Jak możesz przeczytać z poprzednich postów jem wystarczająco dużo, jestem naprawdę zadowolona z tej diety, nie chodzę głodna, ale też nie przejadam się. Staram się szykować sobie raczej małe posiłki, takie, bym się czuła nasycona, ale nie przejedzona. Kiedy kończę przygotowaną przez siebie porcję jedzenia i nadal odczuwam głód po prostu odczekuję chwilę i sprawdzam, czy to uczucie nadal się utrzymuje. Zazwyczaj mija ono po ok. 10 min. Jeżeli nadal odczuwam głód po prostu szykuję sobie dodatkową porcję jedzenia.

Mój dzisiejszy jadłospis:

Śniadanie: 2 kromki upieczonego chleba ciemnego z pomidorem, ogórkiem, papryką i cebulą.
Przekąska: 4 kosteczki czekolady gorzkiej.
Obiad: miseczka zupy pomidorowej + ugotowana w zupie nóżka z kurczaka.
Przekąska: kilka kawałków upieczonej piersi z kurczaka (malutkich)
Kolacja: 2 pomarańcze, 2 śliwki

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 67.9 kg

piątek, 11 czerwca 2010

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 10

Śniadanie: 2 kromki upieczonego chleba białego z salcesonem i cebulą
Obiad: miseczka barszczu białego + 3 upieczone kromki chleba białego
Kolacja: : koktajl sojowy

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 68.4 kg

czwartek, 10 czerwca 2010

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 9

Śniadanie: 2 kromki upieczonego chleba białego z salcesonem i cebulą
Obiad: kawałek ugotowanej kiełbasy toruńskiej + 3 kromki upieczonego chleba białego z masłem + musztarda
Podwieczorek: lód waniliowy oblewany czekoladą mały
Kolacja: : koktajl pomarańczowy

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 68.6 kg

środa, 9 czerwca 2010

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 8

Już wiem co było powodem wczorajszego wzrostu mojej wagi. Po prostu dostałam okres. :)

Śniadanie: 3 małe kromeczki upieczonego chleba białego na zakwasie posmarowane masłem + plasterki salcesonu
II Śniadanie: 1 banan + sok pomarańczowy
Obiad: kilka kawałków kurczaka upieczonego w panierce + surówka warzywna (1 pomidor, kawałek sałaty lodowej, kawałek pora, kawałek papryki czerwonej, posztkowane + łyżeczka oleju słonecznikowiego + sól + pieprz)
Kolacja: koktajl sojowy (banan, kilka truskawek, łyżka płatków owsianych górskich, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, 200 ml mleka sojowego – wszystko zmiksowane na koktajl)

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 68.6 kg

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 7 - wtorek

Śniadanie: kromka chleba białego posmarowana masłem + plasterek sera żółtego
Obiad: kawałek ugotowanej kiełbasy toruńskiej + 2 kromki upieczonego ciemnego chleba z masłem + musztarda
Podwieczorek: 1 banan
Przekąska: 3 kostki czekolady
Kolacja: koktajl pomarańczowy (namoczone wcześniej w wodzie suszone: morele, rodzynki, żurawina – w sumie garść + 1 banan + łyżka: siemienia lnianego, zarodków pszennych i płatków owsianych. Wszystko zmiksowane na koktajl)

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 69.3 kg - duży wzrost od wczoraj bardzo się zdziwiłam

poniedziałek, 7 czerwca 2010

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 6

Śniadanie: bułka z masłem, pomidorem i cebulą + 3 plasterki upieczonego sera żółtego
II Śniadanie: 1 banan + 4 małe kosteczki czekolady
Obiad: koktajl sojowy (banan, kilka truskawek, łyżka płatków owsianych górskich, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, 200 ml mleka sojowego – wszystko zmiksowane na koktajl)
Podwieczorek: miseczka barszczu białego + 3 kromki upieczonego ciemnego chleba z masłem.
Przekąska: 1 pomarańcza
Kolacja: miseczka popkornu, batonik czekoladowy (myślę, że lekko przesadziłam z tymi składnikami. Zobaczymy co stanie się jutro z moją wagą)

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 68.6 kg

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 5 (niedziela)

Śniadanie: 2 małe kromki chleba tostowego – upieczone, posmarowane masłem + plasterki szynki
II Śniadanie: 2 małe kromki chleba tostowego – upieczone, posmarowane masłem + plasterki szynki + 1 pomarańcza + pomidor
Obiad: zupa kalafiorowa – bułka posmarowana masłem z cebulą i pomidorem + 3 jajka na miękko + 3 upieczone plasterki sera zółtego
Kolacja: 1 banan

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 69.1 kg – tyle samo co wczoraj

sobota, 5 czerwca 2010

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 4

Śniadanie: 2 małe kromki chleba tostowego – upieczone, posmarowane masłem i dżemem
II Śniadanie: 2 małe kromki chleba tostowego – upieczone, posmarowane masłem i dżemem + banan
Obiad: zupa kalafiorowa – mała miseczka + nóżka z kurczaka (ugotowana w zupie) – resztka wczorajszej zupy
Podwieczorek: koktajl sojowy (banan, kilka truskawek, łyżka płatków owsianych górskich, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, 200 ml mleka sojowego – wszystko zmiksowane na koktajl)
Przekąska: 1 mały lód waniliowy, banan
Kolacja: nie jadłam

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 69.1 kg – wzrost, ale się nie dziwię, wczorajsza dieta nie była dobrym pomysłem.
 Do tego nie wypiłam wystarczającej ilości koktajlu sojowego, który wierzę, że jest "motorem" MOJEJ DIETY

piątek, 4 czerwca 2010

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 3

Śniadanie: 2 małe kromki chleba tostowego – upieczone, posmarowane masłem + 2 plasterki ugotowanego boczku
Przekąska: 1 pomarańcza, 1 banan
2 Przekąska: 1 kromka chleba tostowego z plasterkiem boczku posmarowana musztardą i masłem
Obiad: zupa kalafiorowa – mała miseczka + nóżka z kurczaka
(ugotowana w zupie)
Podwieczorek: koktajl sojowy (jabłko, banan, łyżka płatków owsianych górskich, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, 200 ml mleka sojowego – wszystko zmiksowane na koktajl) – zrobiłam zbyt gęsty i mi nie smakował. Zjadłam zaledwie kilka łyżeczek i resztę wyrzuciłam
Przekąska: 1 mały lód waniliowy
Kolacja: małe upieczone udko z kurczaka

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 68.8  kg – dalszy spadek!.

czwartek, 3 czerwca 2010

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 2


Śniadanie: 3 małe kromki chleba tostowego – upieczone, posmarowane masłem i dżemem truskawkowym
Przekąska: 1 pomarańcza
Obiad: zupa pomidorowa z makaronem – mała miseczka + nóżka z kurczaka (wczorajszy obiad)
Podwieczorek: koktajl sojowy (jabłko, banan, łyżka płatków owsianych górskich, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, 200 ml mleka sojowego – wszystko zmiksowane na koktajl)
Kolacja: jeszcze nie wiem

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Waga rano 69.2  kg – od razu spadek he he – mam nadzieję, że tak będzie codziennie.

MOJA DIETA – kolejna tura – DZIEŃ 1


Śniadanie: 3 małe kromki chlebia białego + 3 jajka na miękko
II śniadanie: koktajl sojowy (jabłko, banan, łyżka płatków owsianych górskich, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, 200 ml mleka sojowego – wszystko zmiksowane na koktajl)
Obiad: zupa pomidorowa z makaronem – mała miseczka + nózka z kurczaka
Podwieczorek: 1 pomarańcza, dwa małe kawałeczki panierowanej, upieczonej piersi kurczaka
Kolacja: koktajl sojowy – szklanka
Przekąska: banan

Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę rozpuszczalną, wodę mineralną niegazowaną (duża ilość)

Dziś czułam się bez przerwy głodna – ale wiem, że jest to typowe, kiedy rozpoczynam dietę. Ciało (albo jakaś część mnie się buntuje i mam ochotę na jedzenie większej ilości posiłków niż normalnie)

Wieczorem więc aby sobie pomóc zastosowałam procedurę EFT (opiszę ją w którymś z następnych postów)  oraz afirmację: „Mimo, że cały czas chodzę głodna całkowicie i kompletnie kocham siebie, akceptuję siebie i wybaczam to sobie”

Może będzie Ci trudno w to uwierzyć, ale po zastosowaniu tego procesu głód jak ręką odjął! Bardzo polecam tę metodę.

Nawiasem mówiąc żałowałam, że męczyłam się przez cały dzień – powinnam zastosować EFT już rano, zanim zaczęłam MOJĄ DIETĘ. Oczywiście afirmacja byłaby wtedy totalnie inna. Może coś w rodzaju: „Mimo, że nie chce mi się stosować diety całkowicie i kompletnie kocham siebie, akceptuję siebie i wybaczam to sobie” Zaczęłam bowiem stosować dietę, ale nie byłam do końca przekonana i zmotywowana, czy naprawdę chcę to zrobić. Afirmacja mogłaby wyglądać w takiej sytuacji następująco: „Mimo, że nie do końca jestem pewna, że chcę teraz stosować tę dietę całkowicie i kompletnie kocham siebie, akceptuję siebie i wybaczam to sobie”


Waga rano 69.5  kg

MOJA DIETA – kolejna tura


Jak zapewne zauważyłaś miałam dłuuuuugą  przerwę od mojej ostatniej diety. Odchudzanie przerwałam w kwietniu. Zbyt dużo miałam stresów w pracy i moja życiowa sytuacja nie sprzyjała w prowadzeniu diety. Wczoraj zdecydowałam się rozpocząć ją ponownie. Startuję z wagi 69.5 – jak widzisz przytyłam od kwietnia około jeden kilogram. Zdecydowałam się ponownie na dietę zbliżoną do strukturalnej – głównie skupiłam się na przygotowywaniu sobie koktajli: sojowego oraz pomarańczowego. Myślę, że w przyszłym tygodniu skorzystam z diety weekendowej (ostatnio schudłam na niej ok. 1.5 kg)  Postaram się pisać codziennie mój jadłospis i postępy jakie osiągam stosując MOJĄ DIETĘ.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Moja dieta - dzień 18 – poniedziałek

Śniadanie: banan, jabłko
Obiad: zupa pomidorowa, jeden kawałek chleba ryżowego
Podwieczorek: koktajl pomarańczowy
Kolacja: kawałek upieczonego kurczaka, ½ szklanki coli

Waga rano 68.4  kg 

Moja dieta - dzień 17 - niedziela

Śniadanie: 3 kromki chleba z pomidorem i cebulą
II Śniadanie: jabłko
Obiad: zupa pomidorowa
Kolacja: 3 kromki chleba z pomidorem i cebulą

Waga rano 68.5 kg 

Moja dieta - dzień 16 - sobota


Śniadanie: koktajl sojowy
II Śniadanie: 3 kromki chleba z pomidorem i cebulą
Obiad: zupa pomidorowa, jedno ugotowane udko z kurczaka
Kolacja: banan, jabłko

Waga rano 68.0  kg 

piątek, 23 kwietnia 2010

Moja dieta - dzień 15

Śniadanie: 3 kromki chleba tostowego z dżemem
II Śniadanie: jabłko
Obiad: kawałek upieczonej ryby i kilka frytek
Kolacja: trzy kawałki pitcy

Waga rano 67.9  kg  - bardzo się zdziwiłam

czwartek, 22 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień 14


Na szczęście nie było to poważne zatrucie. Dziś czułam się już dobrze

Śniadanie: 2 plasterki szynki z surówką warzywną
II Śniadanie: dwa małe jogurty
Obiad: usmażona mielona wieprzowina z warzywami
Kolacja: koktjl sojowy

Waga rano 68.6  kg

Moja dieta – dzień 13


Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, trzy upieczone kromki chleba tostowego z dżemem
II Śniadanie: koktajl sojowy
Obiad: kiełbasa ugotowana + bułka z masłem
Więcej nic nie jadłam, bo zatrułam się kiełbasą :(

Waga rano 69.0  kg

wtorek, 20 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień 12

 Nadal chudnę!!!! Jem wystarczająco dużo, nie przejedam się, ale też nie chodzę głodna. Myślę, ze kluczową rolę odgrywają w tym odchudzaniu koktajle. Nasycają i są pełne mikro i makroelementów.

Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, dwie upieczone kromki chleba tostowego z dżemem
Obiad: kawałek kurczaka z brokułami
Podwieczorek: koktajl pomarańczowy
Kolacja: banan, koktajl sojowy 100ml

Waga rano 69.0  kg

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień jedenasty

Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, trzy upieczone kromki chleba tostowego z dżemem
II Śniadanie: koktajl sojowy
Obiad: ziemniaki z warzywami
Podwieczorek: koktajl pomarańczowy
Kolacja: 4 kromki suchego chleba ryżowego

Waga rano 69.3  kg

Moja dieta – dzień dziesiąty


Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, bułka z pomidorem i cebulą
II Śniadanie: koktajl sojowy
Obiad: dwa udka z kurczaka
Kolacja: bułka z połową fety, resztka koktajlu pomarańczowego od wczoraj

Waga rano 68.7  kg

sobota, 17 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień dziewiąty

Mimo wczorajszej późnej kolacji waga rano: 69 kg – czyli dalszy spadek :). Mam nadzieję, że jutro się nie podniesie. Ogólnie podczas tej diety mam dobre samopoczucie, jestem pełna energii. Jednak nie śpię dobrze, mam jakieś nieprzyjemne koszmary. Poza tym jest ok. Dbam o to, by pić codziennie około 2 litrów wody mineralnej w celu wypłukania toksyn z organizmu. Rano byłam bardzo głodna i poczucie głodu utrzymywało się do godz. 14. Potem poczułam ulgę, tak, jakby organizm odpuścił sobie.

Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, 3 kromki chleba ryżowego
II Śniadanie: koktajl pomarańczowy
Obiad: dwa udka z kurczaka
Kolacja: resztka koktajlu pomarańczowego, bułka z pomidorem, masłem i cebulą.

Moja dieta - dzień ósmy

Dziś miałam bardzo stresującą sytuację w pracy. Sytuacja nie była dla mnie miła, nawet się popłakałam. Jednak nie miało to wpływu na utrzymanie diety (nie chciało mi się za bardzo jeść aż do wieczora). Dlatego w zasadzie nie zjadłam obiadu, a przygotowałam sobie koktajl sojowy.: 200 g mleka sojowego + banan, jabłko łyżka siemienia lnianego, łyżka płatków owsianych, łyżka zarodków pszennych. Wypiłam i nasyciłam się. Dopiero wieczorem odczułam wynik stresu z pracy poczułam ogromny głód. Dlatego zjadłam późną kolację. Nie byłam tym faktem zadowolona. Postanowiłam, ze następnym razem, w razie podobnej sytuacji zjem porządny obiad.

Sniadanie: koktajl sojowy
II Śniadanie: trzy upieczone kromki chleba tostowego z masłem i dżemem
Obiad: kawałek pieczonej ryby, koktajl sojowy
Kolacja: kawałek upieczonej kiełbasy, cebula upieczona, 2 bułki z masłem (zjedzona późno: 20.godz)

waga rano: 69.3 – nadal chudnę!

czwartek, 15 kwietnia 2010

Moja dieta - dzień 7

Dziś byłam aż 4 razy w toalecie - miałam też lekkie wzdęcia brzucha, ale ogólnie samopoczucie dobre. Brak oznak głodu
Sniadanie: koktajl pomarańczowy (resztka z wczorajszego dnia)
II Śniadanie: trzy upieczone kromki chleba tostowego z masłem i dżemem
Obiad: ziemniaki z warzywami
Kolacja: Koktajl z: 200 g mleka sojowego + banan,  łyżka siemienia lnianego, łyżka płatków owsianych, łyżka zarodków pszennych

waga rano: 69.5

Moja dieta – dzień szósty

Posiłki podobne jak wczoraj:
Sniadanie: 2 małe jogurty
II Śniadanie: banan, gruszka, jabłko
Obiad: zupa pomidorowa z makaronem (1,5 miseczki), 3 małe udka z kurczaka – też się przejadłam
Kolacja: Koktajl z: 200 g soku pomarańczowego, namoczenie wcześniej: 4 brzoskwinie, kilka rodzynek, banan, jabłko, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych

Samopoczucie dobre, więcej energii, nie jestem głodna


Waga rano: 69.3 :)

wtorek, 13 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień piąty

Sniadanie: jogurt mały, banan
II Śniadanie: jogurt mały, dwa banany
Obiad: zupa pomidorowa z makaronem (1,5 miseczki), 3 małe udka z kurczaka – przejadłam się
Kolacja: Koktajl z: 200 g soku pomarańczowego, namoczenie wcześniej: 4 brzoskwinie, kilka rodzynek, banan, jabłko, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych

Waga rano: 69.6 – super, gdyby tak spadała dalej, albo przynajmniej przez jakiś czas się utrwaliła

Moja dieta – poniedziałek 12.04 dzień czwarty

Dziś jadłam tylko kefiry przez cały dzień.

  1. Kefir 1: 200 g mleka sojowego, gruszka, jabłko, banana, kilka truskawek, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych – na śniadanie część i pozostała część na drugie śniadanie. Było tego tak dużo, że nie dałam rady wypić wszystkiego.
  2. Kefir 2: 200 g soku pomidorowego, pół opakowania małej fety, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, ząbek czosnku – było to okropne, zjadłam połowę, połowę wyrzuciłam. Zjadłam następną połowę fety – obiad.
  3. Kolacja: Kefir z: 200 g soku pomarańczowego, namoczenie wcześniej: 4 brzoskwinie, kilka rodzynek, banan, jabłko, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych

Kefiry były naprawdę sycące, nie czułam wcale głodu. Miałam tylko uczucie że: coś bym zjadła.... ale nie było ono bardzo silne. Z łatwością sobie z nim poradziłam.

Waga rano bez ubrania: 70.kg

niedziela, 11 kwietnia 2010

Moja dieta – niedziela 11.04 dzień trzeci.

Waga rano: 70 kg. – no, no, cały kilogram mniej. Bardzo dziwne. A może nie, bo jadłam wczoraj naprawdę niewiele. 

Dziś postanowiłam zrobić sobie kolejny koktajl:

200ml mleka sojowego, 1 banan, kilka truskawek, 1 łyżeczka siemienia lnianego i 1 łyżeczka zarodków pszennych.

Pierwszy raz w życiu próbowałam mleka sojowego. I muszę przyznać, ze jest naprawdę pyszne! Wypiłam koktajl. Bardzo mi smakował. Myślę, że przygotuję sobie jeszcze dwa inne dzisiaj z diety weekendowej. Zjem także resztę zupy pomidorowej z wczoraj.

Moja dieta – sobota 10.04 - dzień drugi

Waga rano bez ubrania: 71 – ciekawe prawda? Całe 05 kg więcej. Czyżby po tych czekoladkach? Prawdą jest, że wczoraj czułam się naprawdę ociężała i gruba. No a w sobotę od razu rezultat na wadze!

Kupiłam sobie dziś blender, taki stacjonarny i zrobiłam w nim niemal pierwszy koktajl w moim życiu :)

Zmiksowałam: 200ml jogurtu naturalnego, 1 banana, kilka jagód, 1 łyżeczkę siemienia lnianego i 1 łyżeczkę zarodków pszennych.

Wypiłam. I zaczęłam się czuć naprawdę źle. Mdliło mnie i byłam bardzo słaba. Zdziwiło mnie to, że ten koktajl może tak działać na mój organizm. Zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać, sprawdziłam datę ważności jogurtu i odkryłam, ze był przeterminowany!

No tak. Do końca dnia czułam się fatalnie. Oczywiście, że o następnych porcjach koktajlu w tym dniu nie było mowy. Na samą myśl o tym czułam mdłości. 

Dlatego przygotowałm sobie zupę pomidorową z niewielką ilością makaronu i ugotowaną nóżkę z kurczaka (przygotowałam sobie to, bo miałam na te składniki ochotę).. Jednak nie czułam się zbyt dobrze. Piłam jeszcze gorącą herbatę z łyżeczką cukru trzcinowego oraz wodę. 

Co ciekawe, nie miałam ochoty na kawę. A piję ją codziennie, czasami nawet kilka dziennie. 

Moja dieta – start piątek 09.04

Startuję z wagą: 70.5 kg

W zeszłym tygodniu postanowiłam zastosować coś innego niż dotychczas. Zdecydowałam się na dietę weekendową. Jednak, by wykonać koktajle wpierw musiałam zakupić blendenr. Mogę to zrobić dopiero jutro w sobotę.  

Postanowiłam co następuje: 

W piątek ostatni posiłek (ale naprawdę obfity) zjadłam o 16 i postanowiłam, że do końca dnia będę tylko piła wodę. 

W tym dniu jadłam: jogurt truskawkowy, trzy upieczone kromki chleba tostowego z masłem, plaster szynki z surówką jarzynową, wielki kawał kiełbasy toruńskiej i kawałek serka zółtego. No i kilka czekoradek oraz czipsy. Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę z mlekiem, wodę mineralną.

Waga rano bez ubrania: 70.5

Dieta Weekendowa.

Dieta trwa przez 2,5 dnia. Zaczynamy ją w piątek, a kończymy w niedzielę wieczorem.

W pierwszy dzień ODCHUDZANIA WEEKENDOWEGO tj. w piątek:

1. pic przynajmniej 1,5 litra plynow w tym 1/3 to zielona herbatka.
2. o godzinie najpóźniej 15 zjesc sobie ostatni normalny posiłek (czyli do tej godziny dzien jak co dzien, tyle, że nie powinniśmy jeść mięska)
3. przed przygotowaniem sobie koktajlu stanąć na wadze i zapisać wynik by w poniedziałek rano móc go zweryfikować
4.o godz. 18.30 zmiksować sobie 200ml jogurtu,banana,siemię lniane i otręby pszenne i wypić oczywiście

 po tym nic już nie jest bo ponoć indeks glikemiczny tego koktajlu jest na tyle niski ze stopniowo uwalniają się węglowodany - co ma skutkować brakiem głodu.

SOBOTA

8.00
Zmiksować:
250 ml mleka sojowego (słodzone cukrem trzcinowym 43 kcal na100ml)
200g truskawek (zamiennie wiśnie, maliny, porzeczki cz. , jagody)
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

11.30
Zmiksować:
250 ml soku pomarańczowego
4 szt. moreli suszonych,
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

15.00
Zmiksować:
300 ml soku pomidorowego
1/2 puszki tuńczyka w sosie wł (puszka ok.200g (zamiennie tofu lub feta 40 g)
1 łyżka siemienia lnianego
1 mały ząbek czosnku
1/2 łyżeczki morszczynu

18.30
Zmiksować:
250ml mleka sojowego
6 szt. moreli suszonych
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

Niedziela - ostani dzień odchudzania
8.00
Zmiksować:
250 ml mleka sojowego (słodzone cukrem trzcinowym 43 kcal na100ml)
200g truskawek (zamiennie wiśnie, maliny, porzeczki cz. , jagody)
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

11.30
Zmiksować:
250 ml soku pomarańczowego
4 szt. moreli suszonych,
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

15.00
Zmiksować:
300 ml soku pomidorowego
1/2 puszki tuńczyka w sosie wł (puszka ok.200g (zamiennie tofu lub feta 40 g)
1 łyżka siemienia lnianego
1 mały ząbek czosnku
1/2 łyżeczki morszczynu

18.30
zmiksować:
250 ml mleka sojowego
małego banana
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

Nowa dieta.

W ostatnim tygodniu postanowiłam poszukać jakieś innej diety dla mnie. Okres świateczny się skończył, więc mogę zdecydować sie znowu na zrobienie czegoś, bym utraciła pozostałe 10 kg wagi. Lato zbliża sie wielkimi krokami i chciałabym zrzucić chociaz 5 kg do lipca. Mogłabym znowu zdecydować się na dietę warzywno- owocową - schudłam na niej właśnie 5 kilo w przeciagu 3 tygodni, ale była ona zbyt wyczerpująca - ciagle myślałam o jedzeniu i kupowałam i jadłam tony warzyw. 

W związku z nowym postanowieniem  zaczęłam czytać o diecie weekendowej i strukturalnej.

Wypoczynek

Od około dwóch tygodni nie stosuję żadnej diety. Pozwalam sobie na normalne jedzenie, ale nie przesadzam z wielkością. Odzyskałam 1 kilogram z utraty wagi – bardzo szybko, z tym, że zdaję sobie sprawę, ze ten ostatni kilogram nie został dobrze utrwalony, dlatego odzyskałam go tak szybkko.

Podsumowanie mojej diety proteinowej

Na diecie byłam ponad 45 dni, czyli półtora miesiąca. Schudłam 3 kilogramy. Z tym, że pierwsze dwa straciłam na początku diety, ostatni kilogram wahał się przez ponad miesiąc. Kiedy skończyłam dietę i przeszłam do 3 fazy proteinowej, ten kilogram powrócił. Czyli ostatecznie zrzuciłam 2 kilogramy nadwagi. Niezbyt dużo.

Minusy diety:

Na początku czułam się bardzo dobrze, byłam najedzona i zadowolona z tego, co jem. Jednak z czasem zaczęłam popadać w coraz to większy marazm i nawet depresję. Nic mi się nie chciało, chodziłam smutna i zrezygnowana. Może to przedłużająca się zima przyczyniła się do tego, a może to skutek niezrównowazonej diety.

Dlatego zdecydowałam się zrezygnować z tej diety.

Plusy diety:

Utrata 2 kilogramów,
Wyszczuplenie sylwetki
Odkrycie, że nie jedzenie chleba codziennie nie jest niczym strasznym

Waga rano bez ubrania: 70.5kg 

niedziela, 14 marca 2010

Dzień 36 – Nie pozwalam sobie na nic zakazanego

Dziś rano waga wskazywała tyle, ile najmniej ważyłam w zeszłym tygodniu :) Bardzo się z tego cieszę, ale nie ekscytuję. Wiem, jak potrafi być ona kapryśna. 

Wczoraj i dzisiaj zauważyłam, że robię się głodna: no coś bym zjadła, ale nie wiem co. Gdy mam to uczucie równocześnie czuję, że jak przetrzymam i nie skuszę się na nic zakazanego waga nazajutrz pokaże mniej. Zaobserwowałam to zjawisko u siebie już kilka razy.

Nadal niestety czuję się bardzo zmęczona.

Mój dzisiejszy jadłospis (14.03.2010)

Śniadanie: mięso mielone specjalnie upieczone z porą cebulką i czosnkiem, sałatka warzywna
Drugie śniadanie: kawa naturalna, resztki mięsa mielonego
Obiad: kilka upieczonych udek z kurczaka, upieczona kapusta i por, surówka warzywna
Kolacja: nóżka z kurczaka upieczona, sałatka warzywna

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   69.8

Dzień 35 – Czuję się bardzo zmęczona

Od kilku dni czuję naprawdę wielkie zmęczenie. Nie mam siły na pracę. Nawet nie mogę regularnie prowadzić tego błoga. Zaczęłam brać systematycznie witaminy: zestaw witamin, skrzyp, olejek z wiesiołka i olej rybi, witaminę B comlex

Myślę, że na to zmęczenie składa się kilka przyczyn:

  1. Byłam chora przez półtora tygodnia (miałam infekcję dróg oddechowych)
  2. Zażywałam antybiotyk
  3. Jestem już dość długo na tej diecie
  4. Ta zima jest długa i brakuje mi słońca

Mam nadzieję, że wkrótce minie to znużenie, bo naprawdę daje mi we znaki.

Mój dzisiejszy jadłospis (13.03.2010)

Śniadanie: jajka na miękko, kawałek wędliny
Obiad: skrzydełko z kurczaka ugotowane, dwa jaja na miękko, kawałek wędliny, pomidor
Podwieczorek – rosół bez makaronu
Kolacja: sałatka warzywna z jajkiem

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.2

Dzień 34 – Dalsze EFT

Dziś znowu się opukiwałam. Przyszła bowiem do mnie myśl, że moje ciało tylko czeka na moje potknięcie, by przybrać na wadze. Ono wręcz chce mi udowodnić, ze to jest górą i że to ono wygra w tej bitwie! Kiedy zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać poczułam, że to, co wyżej napisałam oddaje w pełni to, co teraz odczuwam. Opukałam się:

1. Ustawienie: mimo, ze czuję, że mam tendencję do tycia całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie.

Rundka: mam tendencję do tycia

2. Ustawienie: mimo, ze czuję, że moje ciało chce przybrać na wadze całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie.

Rundka: moje ciało chce przybrać na wadze

3. Ustawienie: mimo, ze czuję, że moje ciało tylko czeka, aż zjem coś spoza diety by przytyć  całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie.

Rundka: moje ciało tylko czeka, aż zjem coś spoza diety by przytyć

Opukiwałam się tak długo, aż stwierdziłam, że powyższe słowa przestały być dla mnie prawdą. I potem przyszła następna myśl:

Stwierdziłam też, że moja podświadomość chce mną rządzić. Dlatego opukałam się:

Ustawienie: mimo, ze moja podświadomość chce mną rządzić  całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie.

Rundka: moja podświadomość chce mną rządzić 

Po kilku razach zastosowanie procedury poczułam ulgę i pomyślałam, że to nie jest już prawdą, moja podświadomość chce mi pomóc.
  
Mój dzisiejszy jadłospis (12.03.2010)

Śniadanie: dwa kotlety mielone, pomidor, kabanos
Drugie śniadanie: kawa naturalna, jogurt truskawkowy
Obiad: kawałki pieczonej ryby, kotlet mielony
Kolacja: mięso mielone specjalnie upieczone z porą cebulką i czosnkiem,

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.3

Dzień 33 – Dziś mam przemożną ochotę na coś słodkiego

Tak, dzisiaj chodziło za mną coś słodkiego. Chciałabym zjeść cukierka lub ciastko z bitą śmietaną. To pragnienie zaczęło się naprawdę nasilać i myśl o czymś słodkim nie dawała mi spokoju. Dlatego znowu zastosowałam EFT:

Ustawienie: mimo, ze mam ochotę na słodkie całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie.

Rundka: mam ochotę na coś słodkiego

Po kilku razach przeprowadzenia procedury EFT poczułam ulgę. Ciekawe, czy na Ciebie też by to zadziałało?

Mój dzisiejszy jadłospis (11.03.2010)

Śniadanie: serek wiejski, kabanos
Drugie śniadanie: kawa naturalna, jogurt truskawkowy
Obiad: kotlet mielony, ugotowane parówki
Podwieczorek – zupa pomidorowa
Kolacja: skrzydełko z kurczaka

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.4

środa, 10 marca 2010

Dzień 32 – Nadal nie rezygnuję z diety

Rano nie zanotowałam dalszego spadku wagi, ale tez nie było za dużego wzrostu. Mam nadzieję, że w końcu ciało się podda i zacznie korzystać z zapasów tłuszczu.

Mój dzisiejszy jadłospis (10.03.2010) – 4 dzień protalu 2

Śniadanie: serek wiejski, kabanos
Drugie śniadanie: kawa naturalna, jogurt truskawkowy
Obiad: 1,5 wędzonej makreli – objadłam się
Podwieczorek – zupa pomidorowa
Kolacja: skrzydełko z kurczaka

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.4

Dzień 31 – Lekki spadek wagi

Waga spadła. Ale nie ekscytuje się tym zbytnio. Poczekam co będzie się działo za parę dni. Jeżeli chodzi o moje samopoczucie, to jest wyraźnie lepsze. Znowu mam chęć do życia i zmierzenia się z moją nadwagą :)

Mój dzisiejszy jadłospis (09.03.2010) – 3 dzień protalu 2

Śniadanie: serek wiejski,
Drugie śniadanie: kawa naturalna, jogurt truskawkowy
Obiad: pieczone piersi z kurczaka (kupne niestety znowu – ale ktoś zrobił mi prezent zamawiając je specjalnie dla mnie i nie będąc świadomym, ze chce jeść tylko jedzenie przygotowane przeze mnie. Nie miałam sumienia odmówić :)
Kolacja: kabanosy

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.3

poniedziałek, 8 marca 2010

Dzień 30 – Co się dzieje w mojej psychice?

Dziś waga pokazała jeszcze więcej. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego. Wczoraj naprawdę byłam grzeczna i nic spoza diety nie jadłam. Skupiłam się więc na sobie. I odkryłam, że jest we mnie ogromne napięcie. I to napięcie jest nie tylko związane z tym, że moja waga podskoczyła do góry. Składa się na nie szereg czynników: 

  1. moja codzienna etatowa praca
  2. praca, którą wykonuję po godzinach
  3. oczekiwanie od ponad miesiąca na rezultat moich działań – wciąż nie mam odpowiedzi
  4. pewne sprawy rodzinne
  5. sprawy związane z nauką
  6. wzrost wagi

No, nazbierało się tego trochę. Wiem, ze za dużo na siebie wzięłam w krótkim czasie. I to stanowi dla mnie obciążenie. Myślę, że to napięcie nie pozwala na utratę wagi. Bo ciało jest jakby bardzo skupione w sobie, wszystkie komórki napięte do granic wytrzymałości. Jak w takiej sytuacji schudnąć? Czyli najważniejsze jest teraz, by pozbyć się tego napięcia.

Dziś zamierzam do każdego z powyższych punktów zastosować EFT. Dodatkowo przeprowadzę przez kilka dni medytację relaksującą.

Pomyślałam też, że dobrze by było zastosować tez w EFT taką afirmację:

Ustawienie: Mimo, że wzięłam na siebie za dużo, całkowicie i kompletnie kocham siebie, akceptuję siebie i wybaczam to sobie



Rundka: wzięłam za dużo na siebie

Oraz:

Ustawienie: Mimo, że wzięłam na siebie to obciążenie, całkowicie i kompletnie kocham siebie, akceptuję siebie i wybaczam to sobie



Rundka: wzięłam na siebie obciążenie

Zobaczymy jutro jak to wpłynie na moje samopoczucie i moją wagę.

Więcej na temat techniki EFT (jakie punkty opukiwać, wideo, jak stosować tę technikę) znajdziesz tutaj: http://poznajsamegosiebie.blogspot.com/p/technika-eft.html

Mój dzisiejszy jadłospis (08.03.2010) – 2 dzień protalu 2

Śniadanie: 2 jajka na twardo, jogurt truskawkowy, pomidor  
Drugie śniadanie: kawa naturalna
Obiad: sałatka warzywna, pieczona nóżka z kurczaka
Kolacja: kilka ugotowanych parówek, pieczone warzywa, pieczone pieczarki

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.9

niedziela, 7 marca 2010

Dzień 29 – Powtórka: Ważę jeszcze więcej!

Myślę, że te dwa wczorajsze piwa spowodowały wzrost mojej wagi. Ale sama zdecydowałam wczoraj, że je wypiję. Sobota i małe przyjęcie w gronie przyjaciół. Ale jak widać nie był to najlepszy pomysł w sytuacji, kiedy chcę zmniejszyć ilość kilogramów jaką posiadam :)

Teraz (jest wieczór) mam trochę lepszy humor, ale kiedy rano się zważyłam naprawdę lekko się podłamałam. Zaczęłam się zastanawiać co robię źle. Czym się różni mój protal 1 i 2 od posiłków, które sobie przygotowywałam na początku diety. Stwierdziłam, ze jedynym wyjątkiem jest to, ze kupowałam gotowe, upieczone i panierowane: nóżki z kurczaka, piersi z kurczaka i rybę. Prawdopodobnie panierka (a także sposób przyrządzania) nie były korzystne dla mojego ciała.

Dlatego zdecydowałam, ze nie mogę iść na łatwiznę i kupować gotowych dań. W tym tygodniu wszystko sama będę przyrządzać w piekarniku i zobaczę jakie z tego otrzymam rezultaty.

Mój dzisiejszy jadłospis (07.03.2010) – 1 dzień protalu 2

Śniadanie: sałatka warzywna, jajko, plasterki wędliny   
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: sałatka warzywna, kilka ugotowanych parówek
Podwieczorek: 2 jogurty aktyvia smak truskawkowy
Kolacja: upieczona nóżka z kurczaka, pieczone warzywa, pieczone pieczarki

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.7

Dzień 28 – Ważę jeszcze więcej!

To skandal! Znowu ważę więcej. Przyznam, że zaczyna mnie to przygnębiać. Wyraźnie nastrój mi się pogorszył i boję się, że zrezygnuję z diety. Jak widać na razie nie widać pozytywnych skutków mojego opukiwania. Muszę znaleźć jakiś sposób, który spowoduje spadek mojej wagi. NIE ZAMIEZAM NA RAZIE REZYGNOWAĆ Z DIETY! Wytrzymam na niej jeszcze tydzień i zobaczę, co się będzie działo.

Mój dzisiejszy jadłospis (06.03.2010) – 4 dzień protalu 1

Śniadanie: kilka plasterków wędliny,
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: pieczona ryba: dwa kawałki
Podwieczorek: 2 jogurty aktyvia smak truskawkowy
Kolacja: jajko na twardo, pieczone nóżki z kurczaka, pomidor + dwa piwa

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.4

Dzień 27 – Wciąż brak rezultatów diety

Niestety waga znowu pokazała więcej! Przyznam, że nie napawa to mnie delikatnie mówiąc radością.

Mój dzisiejszy jadłospis (05.03.2010) – 3 dzień protalu 1

Śniadanie: kilka parówek, kilka plasterków wędliny
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: ugotowane parówki
Podwieczorek: 2 jogurty aktyvia smak malinowy
Kolacja: kilka plasterków wędliny

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania:   70.3

czwartek, 4 marca 2010

Dzień 26 – Moje ciało nie chce się poddać

Moje ciało nie daje jednak za wygraną. Waga znowu podskoczyła. Ale to nic. JA TEŻ SIĘ NIE PODDAM! Dziś znowu zastosowałam rundki EFT:

Ustawienie: Mimo, że nie chudnę całkowicie kocham siebie, akceptuje siebie i wybaczam to sobie

Rundka: nie chudnę

Mój dzisiejszy jadłospis (04.03.2010) – 2 dzień protalu 1

Śniadanie: kilka plasterków wędliny, pieczone piersi kurczaka
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: pieczone piersi kurczaka
Podwieczorek: 2 jogurty aktyvia smak malinowy
Kolacja: kilka ugotowanych parówek

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania: 70.1

Ps. Co to jest EFT i jak się przeprowadza procedurę przeczytasz tutaj: tutaj.

środa, 3 marca 2010

Dzień 25 - Hura! Waga spadła!

Śpieszę donieść, że waga znowu się ruszyła! Dziś rano zanotowałam 69.8! Mam nadzieję, że jutro będzie jeszcze mniej :)

Mój dzisiejszy jadłospis (03.03.2010) – 1dzień protalu 1

Śniadanie: kilka plasterków wędliny, serek wiejski, jajko na twrdo
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: gotowane skrzydełka z kurczaka
Podwieczorek: jogurt naturalny
Kolacja: upieczony boczek wędzony z keczapem

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania: 69.8

wtorek, 2 marca 2010

Dzień 24 - Co zrobić jeśli waga podczas odchudzania nie spada?

Co zrobić jeśli waga podczas odchudzania nie spada, a nawet rośnie?

Można wykonać dwie rzeczy:

1. Przeczekać (no, ale kto wie ile to potrwa, zanim nasza podświadomość jednak zdecyduje się pozbyć paru deka?)
2. Zastosować coś co zniweluje odwrócenie psychologiczne związane z Twoją nadwagą.

Co to znaczy odwrócenie psychologiczne? Innymi słowy można to nazwać sabotowaniem własnych poczynań, bądź oporem naszego ciała na wszelkie zmiany. Zjawisko to występuje w wyniku odwróconej polaryzacji w naszym ciele.

Psychologiczne odwrócenie jest też przyczyną chronicznych, trudno uleczalnych schorzeń. Zjawisko to zwykle przebiega na poziomie podświadomym i jest spowodowane negatywnym myśleniem. Technika EFT, jako jedyna posiada procedurę, która pomoże Ci skorygować odwróconą polaryzację, a tym samym otworzyć drogę do zmiany Twoich dotychczasowych niekontrolowanych zachowań. Ta procedura nazywa się ustawieniem. Jeżeli chcesz więcej wiedzieć na ten temat wejdź tutaj

Ja zastosowałam EFT w taki sposób:


Ustawienie: Mimo, że moja waga wciąż stoi w miejscu,
całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie (uderzałam w punkt karate na dłoni i powtórzyłam to trzy razy)

Następnie przeprowadziłam rundkę z opukaniem poszczególnych punktów na ciele:
Powtarzając: moja waga się zatrzymała i nie spada

Wtedy przyszła do mnie następna myśl:
Podświadomie nie chcę zrzucić wagi

Zastosowałam:

Ustawienie: Mimo, że podświadomie nie chcę zrzucić wagi całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie (uderzałam w punkt karate na dłoni i powtórzyłam to trzy razy)

Następnie przeprowadziłam rundkę z opukaniem poszczególnych punktów na ciele:
Powtarzając: podświadomie nie chcę zrzucić wagi

I kolejna myśl, która pojawiła się po przeprowadzeniu tego procesu:

Chcę wyglądać na wielką

Zastosowałam:

Ustawienie: Mimo, że Chcę wyglądać na wielką całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie (uderzałam w punkt karate na dłoni i powtórzyłam to trzy razy)

Następnie przeprowadziłam rundkę z opukaniem poszczególnych punktów na ciele:
Powtarzając: Chcę wyglądać na wielką

I kolejna myśl:

Chcę mieć wielkie ciało

Zastosowałam:

Ustawienie: Mimo, że chcę mieć wielkie ciało całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie (uderzałam w punkt karate na dłoni i powtórzyłam to trzy razy)

Następnie przeprowadziłam rundkę z opukaniem poszczególnych punktów na ciele:
Powtarzając: Chcę mieć wielkie ciało

I kolejna myśl:

Mam wielkie ciało

Zastosowałam:

Ustawienie: Mimo, że Mam wielkie ciało całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie (uderzałam w punkt karate na dłoni i powtórzyłam to trzy razy)

Następnie przeprowadziłam rundkę z opukaniem poszczególnych punktów na ciele:
Powtarzając: Mam wielkie ciało

I kolejna myśl:

Mam grube uda

Zastosowałam:

Ustawienie: Mimo, że Mam grube uda całkowicie i kompletnie kocham, akceptuję siebie i wybaczam to sobie (uderzałam w punkt karate na dłoni i powtórzyłam to trzy razy)

Następnie przeprowadziłam rundkę z opukaniem poszczególnych punktów na ciele:
Powtarzając: Mam grube uda

Może wydaje się to skomplikowane, ale naprawdę jest łatwe w wykonaniu.

Po opukaniu wszystkich punktów i przeprowadzeniu tych afirmacji poczułam ulgę. Jutro przekonamy się, jakie będą tego rezultaty. :)
Postaram się w tym tygodniu zrobić wideo z całą procedurą, to zobaczysz jak łatwo to zastosować.

Mój dzisiejszy jadłospis (02.03.2010) – 5 dzień protalu 2

Śniadanie: sałatka warzywna z jajkiem, plasterek wędliny, trochę serka wiejskiego
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: Zupa warzywna + ugotowane skrzydełka z kurczaka
Podwieczorek: jogurt,
Kolacja: sałatka warzywna z jajkiem, plasterek wędliny, trochę serka wiejskiego

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania: 70.3

poniedziałek, 1 marca 2010

Dzień 23 – Skończyły się żarty

Waga rano znowu podskoczyła na 70.5. Mam już tego naprawę dość. Dziś zamierzam poważnie pogadać ze swoją podświadomością. W tym celu zastosuję pewną metodę, którą poznałam jakiś rok temu. Metoda ta, z powodzeniem działała na zmianę moich emocji (np. bardzo łatwo pozbywałam się chandry, wzbudzonej złości, czy smutku.) Dzięki niej pozbyłam się również strachu przed prowadzeniem samochodu! Teraz przyszła pora na wykorzystanie tego narzędzia w odchudzaniu. Jutro napiszę o tym, na czym polega ta metoda. Do dzieła Basiu!

Mój dzisiejszy jadłospis (01.03.2010) – 4 dzień protalu 2

Śniadanie: sałatka warzywna, plasterek wędliny, trochę serka wiejskiego
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: Zupa warzywna + ugotowana nóżka z kurczaka
Podwieczorek: jogurt, plasterek wędzonego boczku
Kolacja: jajko, ugotowany kabanos, resztka sałatki ze śniadania

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania: 70.5

Dzień 22 – Jem to, na co mam ochotę

Jak widać moja dieta nie jest jak na razie urozmaicona. Ale taki skład mi odpowiada. Po prostu jem to, na co w danym momencie mam ochotę. Oczywiście wszystko w ramach dozwolonych produktów. Nie jestem zwolenniczką stania przy kuchni, więc wybieram posiłki jak najmniej skomplikowane. Np. jak mam ochotę na jajko, to od razu gotuję kilka, tak, bym miała jakiś zapas i nie musiała tej operacji powtarzać w tym samym dniu. Zupę też gotuję sobie na dwa dni, to samo z pieczonym mięskiem. W ten sposób ułatwiam sobie życie. Może zauważyłaś, ze w moim jadłospisie jest mało ryb (choć być powinny), ale ja nie przepadam za rybą. Zamiast tego przyjmuję tabletki z olejem rybim (dużo omega 3), oraz tabletki, z olejem wiesiołka (wspomaga serducho i zawiera dużo omega 6 ). Dzięki temu uzupełniam braki tych bardzo potrzebnych tłuszczy w organiźmie.

Mój dzisiejszy jadłospis (28.02.2010) – 3 dzień protalu 2

Śniadanie: upieczona nóżka z kurczaka, pomidor i ogórek
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: Zupa pomidorowa + ugotowana nóżka z kurczaka
Podwieczorek: jogurt, plasterek wędzonego boczku
Kolacja: 2 jajka, kawałek wędliny, pomidor

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania: 69.9 – trochę lepiej :)

Dzień 21 – Niestety waga stoi w miejscu

No cóż, dziś się zawiodłam, bo waga znowu pokazała więcej. Niestety w przeciągu tego tygodnia nie schudłam za wiele (w porywach może 40 dkg), ale nie na stałe, bo waga się waha. Najmniej ważyłam 69.8 w tym tygodniu. No cóż, trzeba się uzbroić w cierpliwość :). Jak widać moje ciało nie chce tak łatwo zrezygnować z zapasów he he. No, ale zobaczymy kto tu rządzi! Z pewnością się tak szybko nie poddam i nadal zamierzam trzymać się diety. Jest to o tyle łatwe, że się najadam i nie mam zachcianek na słodkie, czyli taki sposób odżywiania nie przeszkadza mi.

Mój dzisiejszy jadłospis (27.02.2010) – 2 dzień protalu 2

Śniadanie: upieczona nóżka z kurczaka, pomidor i ogórek
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: Zupa pomidorowa + ugotowana nóżka z kurczaka
Podwieczorek: jogurt, plasterek wędzonego boczku
Kolacja: kilka ugotowanych parówek, sałatka warzywna

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania: 70.4 – bez komentarza

piątek, 26 lutego 2010

Dzień 20 – Cieszę się, bo czuję się lepiej

Myślę, że nastąpił przełom w moim choróbsku, bo kaszlę dzisiaj mniej. Zdecydowałam, że od dziś zacznę 5 dni protalu 2 tj. warzywka i białko. Będę szczera. Wczoraj zjadłam ten chlebek tostowy, ale tak naprawdę wcale nie miałam na niego wielkiej ochoty. Zrobiłam to rozumowo – nie wiem czy dobrze. Ale czułam, że ciało potrzebuje trochę odpocząć od dietki, by skupić się bardziej na regeneracji z przeziębienia. Jak widać miałam rację, bo dziś czuję się o niebo lepiej niż wczoraj. Bałam się dziś sprawdzić jak chleb i annanasy wpłyną na moją wagę, ale nie było tragicznie, waga wskazała: 70.0 kg. Czyli tak, jak normalnie, podczas całej diety: raz do góry, raz w dół. Ciekawe ile wskaże jutro. Mijają bowiem 3 tygodnie od czasu rozpoczęcia diety. Teoretycznie jutro powinnam ważyć około 69.6 jeśli traciłabym 1 kg na tydzień. No, ale jeśli waga pokaże 69.9 też będę się cieszyć :)

Mój dzisiejszy jadłospis (26.02.2010) –  1 dzień protalu 2

Śniadanie: kilka ugotowanych parówek, trochę serka wiejskiego
Drugie śniadanie: kawa parzona
Obiad: Zupa pomidorowa + ugotowana nóżka z kurczaka
Podwieczorek: jogurt, plasterek wędzonego boczku
Kolacja:

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę
Do śniadania i kolacji: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego

Waga rano bez ubrania: 70.0 – nie jest źle

czwartek, 25 lutego 2010

Dzień 19– Chwilowe zaburzenia w diecie

Znowu pół nocy nie przespanej. Nadal jestem słaba i kaszlę. Zdecydowałam więc, że zasilę organizm niewielką ilością węglowodanów. Jak wiadomo węglowodany są łatwe do trawienia, więc ciało nie musi wykonywać dużo pracy, by je przetworzyć. Tak, że dziś zdecydowałam, że odpuszczam sobie dietkę (powinnam być na 5 dniu protalu 1).

Mój dzisiejszy jadłospis (25.02.2010) – wolny dzień od diety

Śniadanie: 2 kromki upieczonego chleba tostowego posmarowane cienko masłem +pomidor + cebula i kawałek plasterka wędliny (nie miałam ochoty na cały)
Drugie śniadanie: jogurt
Obiad: 4 kromki upieczonego chleba tostowego + pomidor, cebula, ogórek i kawałki wedliny
Podwieczorek: kawałki ananasa i sok ananasowy
Kolacja: kromka upieczonego chleba tostowego i kilka parówek

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 69.8 – Fajnie, ale uwierz nie miałam siły się cieszyć.

Dzień 18– Niestety nadal jestem przeziębiona

To chyba moje najdłuższe przeziębienie od paru lat. Kaszlę okrutnie, szczególnie wieczorem i w nocy. Nie mogę przez to spać. I czuję się osłabiona. Biorę leki, ale nie za bardzo widzę poprawę. Przyznam, że nie mam za bardzo apetytu, czuję się jak przytłumiona. Mam nadzieję, ze jutro będzie lepiej :) Wspomagam się również witaminami.

Jeżeli chodzi o samopoczucie, to miałam dziś fatalne: chandra, smutek, rezygnacja (tak naprawdę bez wyraźnego zewnętrznego powodu). Tak naprawdę, to powinnam być zadowolona, gdyż waga spada :)

Mój dzisiejszy jadłospis (24.02.2010) – 4 dzień portalu 1

Mimo tego braku apetytu dziś jadłam więcej niż zwykle bardzo dziwne.

Śniadanie: udko z kurczaka pieczone
Drugie śniadanie: jogurt
Obiad: 2 udka z kurczaka, 2 jajka na miękko, plasterki wędliny, 2 małe korniszony
Podwieczorek: jogurt
Kolacja: kilka plasterków wędliny, trochę serka wiejskiego

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 70.2

wtorek, 23 lutego 2010

Dzień 17– co z zaparciami na diecie proteinowej?

Znalazłam w internecie taką uwagę na temat diety proteinowej:

Analizowałam ostatnio dietę dr. Dukana pod kątem jej zdrowotności. I uwaga, jest bardzo szkodliwa! Bardzo uboga w błonnik (zaparcia!), 

Z mojego doświadczenia, prawie po dwóch tygodniach na tej diecie wynika, że nie mam żadnych zaparć!

Mój dzisiejszy jadłospis (23.02.2010) – 3 dzień portalu 1

Śniadanie: kilka plasterków wędliny, jogurt
Drugie śniadanie: kilka ugotowanych parówek
Obiad: pieczone udka kurczaka,
Podwieczorek: jogurt naturalny
Kolacja: kawałek pieczonej wieprzowiny

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 70.6 :)

poniedziałek, 22 lutego 2010

Dzień 16 – Jak spaceruję?

Odkryłam, że najlepiej pomaga w odchudzaniu „przyspieszony spacer”. Chodzi o to, by trochę się jednak zmęczyć. Mi pomaga to, że mieszkam na dość stromym wzgórzu. Więc nie muszę się szczególnie wysilać, by się nie zmęczyć podchodząc do góry :) Spaceruję godzinę, bo uważam, że to optymalny czas, by ciało mogło pobudzić mój metabolizm.

Dlaczego nie codzienny spacer? Bo jestem za leniwa. Lubię ograniczać ruch, gdy naprawdę nie muszę go wykonywać. Może dlatego, że mam 8 godzinną pracę podczas której naprawdę dużo się ruszam :)

Mój dzisiejszy jadłospis (22.02.2010) – 2 dzień portalu 1

Śniadanie: kilka ugotowanych parówek
Drugie śniadanie: jogurt naturalny
Obiad: pieczone udka kurczaka,
Kolacja: 3jaja na miękko, kilka plastrów wędliny, kawałek papryki i kawałek ogórka

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 70.6 :)

niedziela, 21 lutego 2010

Dzień 15– miesiączka i odchudzanie

Dziś chciałam powiedzieć kilka słów na ten temat, bo uważam, ze jest to ważne.

Otóż trzy-cztery dni przed miesiączką ciało kobiety zatrzymuje wodę. Ogranicza to usuwanie toksyn z organizmu i spowalnia spalanie tkanki tłuszczowej, co chwilowo zmniejsza skuteczność kuracji odchudzającej i blokuje utratę wagi. Proces jej utraty nie został jednak przerwany, lecz tylko zakamuflowany przez zatrzymanie wody w organizmie i powróci na drugi lub trzeci dzień po pojawieniu się krwawienia. Ta stagnacja, jeśli nie jest zrozumiana i właściwie zinterpretowana, może doprowadzić do rozpaczy kobiety, które słusznie uznają, że ich wysiłki nie zostały wynagrodzone, złamać determinacje i skłonić do porzucenia kuracji. Należy zawsze poczekać do końca pierwszego etapu kuracji , zanim podejmie się taką decyzje, gdyż zaraz po usunięciu wody z organizmu po menstruacji nierzadko zdarza się zawrotny spadek wagi o 1, a nawet 2 kg w ciągu nocy spędzonej na ciągłym wstawaniu do toalety.

Mój dzisiejszy jadłospis (21.02.2010) – 1 dzień portalu 1

Śniadanie: jajko, plasterki wędliny, pomidor, kawałek ogórka
Drugie śniadanie: kawa parzona, jogurt naturalny
Obiad: pieczone udka kurczaka, kawałek pieczonej wieprzowiny
Kolacja: serek wiejski

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 70.6

sobota, 20 lutego 2010

Dzień 14 – Jestem zadowolona

Jestem naprawdę zadowolona. Waga rano wskazała na 70.4 czyli nieźle. Mam nadzieję, że ciało zechce ją utrwalić w tym tygodniu. Jutro zaczynam znowu portal 1 – same proteiny.

Miałam dziś po obiedzie ochotę na coś słodkiego. Znowu. Myślę, że to dlatego, że jadłam dziś mało tłuszczy (na proteinkach nie stronię od bardziej tłustego mięsa). Ale to moja teoria, zobaczę w przyszłym tygodniu jak to będzie wyglądać.Zrobiłam sobie w odpowiedzi herbatę z łyżeczką cukru i przeszło.

Mój dzisiejszy jadłospis (20.02.2010) – 5 dzień portalu 2

Śniadanie: zrobiłam sobie podobną sałatkę jak wczoraj, ale nie smakowała tak bardzo. Widocznie zastosowałam inne proporcje. Do tego serek wiejski i kilka plasterków wędliny.
Drugie śniadanie: kawa parzona, jogurt naturalny – duży
Obiad: barszcz czerwony, kawałki ugotowanego indyka, reszta surówki
Kolacja:

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 70.4 :)

piątek, 19 lutego 2010

Dzień 13 – Czuję się trochę lepiej

Nie miałam za ciekawej nocy, budziłam się ciągle przez ten kaszel, no ale w dzień było trochę lepiej.

Najlepszym w tej grypie żołądkowej było to, że moja waga rano wskazała 70.30 – wiem, że to tylko na chwilę, ale zawsze miło było popatrzeć :) W zasadzie jak do tej pory nie mam prawie żadnych zachcianek na tej diecie, ale już zaczyna mi być trochę nudno. Z niechęcią myślę o niedzieli, kiedy znowu będę musiała odstawić warzywka.

Mój dzisiejszy jadłospis (19.02.2010) – 4 dzień portalu 2

Śniadanie: zrobiłam sobie sałatkę: jajko, kilka listków sałaty, cebula, ząbek czosnku, kawałek papryki, pomidor – wierz mi pychotka! Do tego serek wiejski i kilka plasterków wędliny. Nie zjadłam wszystkiego, bo poczułam się nasycona.
Drugie śniadanie: kawa parzona
Obiad: zupa pomidorowa, reszta surówki i serka ze śniadania
Kolacja: kawałek ryby upieczonej, jogurt

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 70.3 Waga wieczorem w ubraniu: -

Dzień 12 – No i rozchorowałam się :(

Niestety coś mnie dopadło, jakaś wstrętna grypa żołądkowa od popołudnia nie mam apetytu, więc piję tylko ciepłe napoje i wodę.

Dziś także poczułam przez moment ochotę na coś słodkiego, było to takie mgliste odczucie (na szczęście) i przeszło samoczynnie, kiedy skierowałam nmoją uwagę na coś innego.

Mój dzisiejszy jadłospis (18.02.2010) – 3 dzień portalu 2
Śniadanie: kilka plasterków wędliny, mieszanka sałat, dwa pomidory
Drugie śniadanie: serek wiejski, sałata
Obiad: upieczone brokuły, upieczone pieczarki i kawałek upieczonej wieprzowiny
Kolacja: nie miałam na nią ochoty

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.6 Waga wieczorem w ubraniu: -

środa, 17 lutego 2010

Dzień 11 – Jakie jem warzywa w portalu 2?

PORTAL II (faza naprzemienna)

jem dozwolone produkty z portalu I oraz dodatkowo warzywa:

pomidory, ogórki, rzodkiewki, szpinak, szparagi, pory, zielona fasolka, grzyby, kapusta, seler, wszystkie sałaty, cykoria, boćwina, bakłażany, cukinia, papryka,

marchew i buraki (ale nie do każdego posiłku).

Wszystkie warzywa jem świeże, gotowane lub pieczone.

Wciąż piję min. 2 litry wody dziennie.


Mój dzisiejszy jadłospis (17.02.2010) – 2 dzień portalu 2

Śniadanie: jogurt, kilka plasterków wędliny
Drugie śniadanie: 2ajaja na twardo, 2 pomidory, herbata z łyżeczką cukru
Obiad: wczorajsza zupa, ugotowana nóżka z kurczaka
Podwieczorek: 6 plastrów upieczonego boczku
Kolacja: nie miałam na nią ochoty

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.3 Waga wieczorem w ubraniu: -

wtorek, 16 lutego 2010

Dzień 10 – Dziś zaczynam Etap II (faza naprzemienna) mojej proteinowej diety.

Okres ten będzie u mnie trwał dopóty, dopóki nie osiągnę mojej upatrzonej wagi: 60 kg. Czyli mam do zrzucenia 12 kg. Licząc średnio 1 kilogram na tydzień powinno mi to zająć około 3 miesięcy. Czyli w maju powinnam już cieszyć się swoją szczupłą sylwetką. Już nie mogę się doczekać :)

W Etapie drugim na przemian będę jadła przez pięć dni produkty białkowe (portal 1) i kolejne pięć dni proteiny z dodatkiem warzyw (portal2).

Mój dzisiejszy jadłospis (16.02.2010) – 1 dzień portalu 2

Dziś zaczynam 5 kolejnych dni w portalu 2, czyli proteiny i wybrane warzywa.:

Śniadanie: 2 jajka na miękko, 2 pomidory, kilka plasterków szynki
Obiad: zupa kalafiorowa, nóżka z kurczaka ugotowana w zupie
Podwieczorek: kilka szklanek wody – nie byłam głodna
Kolacja: naleśnik i ciepła woda

Wcale dziś nie odczuwałam głodu dlatego tak szczupły jadłospis :)
Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.7 :( Waga wieczorem w ubraniu:

poniedziałek, 15 lutego 2010

Dzień 9 - Etap I na diecie proteinowej – prawie skończony!

W poprzednim tygodniu jadłam wystarczająco dużo. Może czytając moje poprzednie relacje z mojego jadłospisu wydaje Ci się, że w rzeczywistości jadłam niewiele. Prawdą jest, że jadłam do syta. Nie przejadałam się. Kończyłam posiłek, kiedy poczułam (nie stwierdziłam w mojej głowie), że jestem najedzona. Schudłam niezbyt dużo, bo około 1 kilograma. Na ale w końcu to 1 kg mniej :) Niezły wynik biorąc pod uwagę to, że nie czujesz głodu.

 Jadłam wyłącznie produkty wysokobiałkowe. Dlaczego? By przyspieszyć metabolizm. Zdecydowałam, że faza I będzie trwać u mnie 9 dni. Wg Pr. Dukana okres ten może trwać do 10 dni, w zależności od organizmu i od stopnia otyłości.
Mi się wydaje, ze zależy to także od tego ile razy już się odchudzałaś i jaki jest opór Twojego organizmu.

Mój dzisiejszy jadłospis (15.02.2010) –

Śniadanie: kilka plastrów wędliny, 2 pomidory, jogurt naturalny, herbata z cukrem.
Drugie śniadanie: - ciepła woda
Obiad: 4 jajka na miękko, plastry szynki, pomidor
Kolacja: ugotowana nóżka z kurczaka
Po kolacji – kolejna nóżka z kurczaka

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.0 Waga wieczorem w ubraniu:

niedziela, 14 lutego 2010

Dzień 8 – nic dobrego

Mam nadzieję, że jutro dam radę w pracy. Przez ostatni tydzień nie wysilałam się za bardzo fizycznie. Nie czułam się też w żaden sposób osłabiona. Mam nadzieję, że mimo mojej pracy (praca wymaga naprawdę dużo ruchu i wysiłku fizycznego), moja kondycja się nie zmieni.

Dziś niestety, po wczorajszej walentynkowej imprezie czuję się chora. Nie mam wcale apetytu, mam problem z żołądkiem. Przez cały dzień nic nie jadłam – nie mogłam, piłam tylko wodę. Wieczorem zjadłam natomiast 4 tosty z masłem – bo tylko na to miałam ochotę. Zdecydował mój rozum. Przecież jutro idę do pracy i musiałam coś zjeść, żeby jutro nie zasłabnąć. Zdaję sobie sprawę, ze to zachwiało moją dietą, ale trudno.

Dziś się nie ważyłam, bo i tak wyniki nie byłyby miarodajne.

sobota, 13 lutego 2010

Dzień 7 – Jestem trochę niezadowolona i zawiedziona

Dziś nie jestem zbyt zadowolona z moich postępów w odchudzaniu (a raczej w traceniu zbędnych kilogramów.) Rano waga wskazywała 71.5, a więc znowu nieco podskoczyła od wczoraj. A wczoraj wieczorem ważyłam 73 kg w ubraniu. Czyli po 7 dniach strata tych 500 dkg nie jest zawrotnym osiągnięciem :(

Nie mniej jednak schudłam!!!!

Plusy tej diety?

1. Nie chodzę głodna, najadam się
2. W zasadzie nie mam na nic ochoty z poza diety. Czasami, kiedy widzę reklamę czekoladek w telewizji „cieknie mi ślinka”, ale to pragnienie nie jest bardzo silne. Określiłabym je na 30% w skali mojego pożądania.
3. Widzę wyraźnie, że zmniejszył mi się brzuszek :)

Myślałam, że dziś będzie ostatni dzień na samych proteinach, ale zdecydowałam, że przedłużę ten okres do 10 dni, a więc do wtorku następnego tygodnia.

Mój dzisiejszy jadłospis (13.02.2010) –

Śniadanie: 2 jajka na twardo, kawałek fety, kilka listków zielonej sałaty, 3 plastry szynki (zjadłam tylko jajka i fetę, na resztę nie miałam ochoty – hm dziwne, gdyż rano obudziłam się głodna)
Drugie śniadanie: - jogurt naturalny, 3 plastry szynki, sałata ze śniadania
Obiad: Nie maiłam na niego ochoty, piłam tylko wodę
Kolacja: około 19 zgłodniałam – zrobiłam sobie jajecznicę na boczku
Po kolacji – kilka drinków: wódka, lód i sok pomarańczowy – wiem, że wszelki alkohol zakazany na diecie ale Walentynki sa tylko raz w roku. Stwierdziłam, że zrobię sobie dyspensę :)

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.5 Waga wieczorem w ubraniu: nie ważyłam się

piątek, 12 lutego 2010

Dzień 6 – Czym wspomagam sie dodatkowo podczas diety?

1. Zdecydowałam, że 4 razy w tygodniu będę wykonywała godzinny spacer – zacznę od poniedziałku (teraz jestem na urlopie, jest zimno i nie chce mi się za bardzo ruszać z domu, a w poniedziałek wracam do pracy i siłą rzeczy mogę do niej po prostu chodzić piechotą, co zajmuje mi około godziny)
2. Codziennie od rozpoczęcia diety słucham mojej wizualizacji (zajmuje 12 minut) – znajdziesz ją na stronie http://kreatywneodchudzanie.blogspot.com/
3. Czasami, kiedy nie mogę sobie poradzić z łaknieniem nie wynikającym z głodu (to uczucie głodu w gardle) stosuję metodę EFT. W którymś z następnych postów opiszę na czym ona polega. Na mnie działa rewelacyjnie! A zajmuje tylko 2 minuty mojego czasu.

Mój dzisiejszy jadłospis (12.02.2010) –

Śniadanie: jajecznica na boczku ze śladową ilością szczypiorku – pychota!, herbata z łyżeczką cukru
Drugie śniadanie: jogurt i kawa naturalna
Obiad: nóżki z kurczaka upieczone w piekarniku
Podwieczorek: kawałki boczku z sałatą
Kolacja: pieczony schab, kilka pieczarek

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.2 Waga wieczorem w ubraniu: 73.00

czwartek, 11 lutego 2010

Dzień 5 - BARDZO WAŻNE w mojej diecie:

1. Według mnie bardzo istotnym jest to, by się najadać podczas posiłków. Tak też robię. Jem tyle, by zaspokoić głód. Wcześniej szykuję sobie posiłek na talerzu. Jest go tyle, ile uważam, że wystarczy by się tym nasycić. I zwykle trafiam. Nawet kilka razy zdarzyło mi się zostawić coś na talerzu, bo nie miałam już ochoty na zjedzenie tego.

2. To, że jem kilka posiłków dziennie jest bardzo ważne. W zasadzie jem wtedy, kiedy odczuwam głód ale pamiętam o zasadzie 5 posiłków: 3 głównych i 2 mniejszych. Zauważyłam, że to mi bardzo pomaga. Nie muszę rzucać się na jedzenie, bo wiem, że za „chwilę” będę mogła znowu coś przekąsić

3. Kiedy czuję, ze coś bym zjadła, ale doskonale wiem, że to tylko zachcianka, która ta nie wynika z tego, ze jestem godna (głównie czuję ją w moim gardle), wtedy robię sobie coś do picia: kawę parzoną, herbatę z łyżeczką cukru lub wodę. Wszystko zależy od tego, na co w danym momencie mam ochotę. Gdy zaspokoję pragnienie zwykle „zachcianka” przechodzi.

4. Dbam o to, by w ciągu dnia wypić około 2 litrów czystej wody – dzięki temu pomagam mojemu organizmowi pozbyć się toksyn zalegających w moim ciele.

Mój dzisiejszy jadłospis (11.02.2010):

Śniadanie: 2 jajka na twardo, 2 plastry szynki, kawałek pasztetu z indyka, herbata z łyżeczką cukru
Drugie śniadanie:Jajko na twardo, kabanos podgrzany w mikrofali, musztarda, kilki liści zielonej sałaty, herbata z łyżeczką cukru brązowego, nierafinowanego. 
Obiad: jogurt naturalny, kawa parzona
Podwieczorek: nóżki z kurczaka
Kolacja: kawałek pieczeni wieprzowej, szklanka ciepłej wody
Po kolacji: serek wiejski (nadal miałam na coś ochotę, więc sobie go zjadłam. Zauważyłam, że mam więcej „ciągotek” do nabiału : ) )

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.2 Waga wieczorem w ubraniu: 72.8

środa, 10 lutego 2010

Dzień 4 – Jakie produkty jem podczas portalu 1?

Jem dowolnie połączone produkty z mojej listy, w dowolnej ilości i o dowolnej porze. Piję codziennie min 2 l czystej wody.

Lista produktów dozwolonych dla mnie w portalu I:


- mięso: wieprzowina pieczona lub gotowana lub z grila bez tłuszczu
- wszystkie ryby, tłuste lub chude, pieczone lub gotowane
- drób (indyk i kurczak)
- szynka, wędliny wieprzowe i drobiowe
- kiełbasy i kabanosy
- jaja
- nabiał: jogurt naturalny, kefir, ser Feta, serek homogenizowany, serek biały, śmietana (jako dodatek do przyżądzania mięs), mleko
- woda mineralna
- kawa naturalna, herbata, herbatki ziołowe,
- zioła, przyprawy, korniszony, cytryna, sól i musztarda (umiarkowanie), pieprz

Mój dzisiejszy jadłospis (10.02.2010):

Śniadanie: 3 jajka na twardo (przygotowałam sobie 3, ale zjadłam tylko 2 bo się tym nasyciłam), 2 plasterki szynki wieprzowej, herbata z cukrem
Drugie śniadanie: kawa parzona
Obiad: kawałek pieczonej wieprzowiny i piersi z kurczaka, pomidor, sałata, herbata z cytryną
Podwieczorek: jogurt naturalny, jajko na twardo
Kolacja: 2 kabanosy podgrzane w mikrofali + musztarda, szklanka ciepłej wody

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.6 Waga wieczorem w ubraniu: 72.6

Samopoczucie raczej dobre. Nie czułam głodu. Raczej byłam nasycona. Tylko nie mogłam pracować tak „trzeźwo” jak zawsze – tak jakbym trochę nie była sobą. Nie potrafię tego dobrze oddać na piśmie.

Jestem jak na razie zadowolona z tej diety, bo wcale nie czuję się głodna i nie muszę myśleć jak przy diecie warzywnej: co by tu zjeść co 5 minut.

NO I CHUDNĘ!!!

wtorek, 9 lutego 2010

Dzień 3 - Na czym polega moja dieta?

Jest to w swoim założeniu dieta proteinowa, zainspirowana przez dr. P. Dukana. Teraz jestem w 1 portalu. Zdecydowałam, ze będę jadła przez 5 dni same proteiny, następne 5 dni – proteiny i wybrane warzywa (portal 2). I tak na okrągło: portal 1 i 2, dopóki nie osiągnę mojej upatrzonej wagi: 60 kg. Potem zastosuję portal 3, a następnie portal 4

Jednak nie stosuję się ściśle do wskazówek dr. P. Dukana .

Po pierwsze nie lubię wołowiny, więc zdecydowałam, że będę jadła wieprzowinę,
Po drugie lubię skórki z kurczaka i nie przeszkadza mi tłuszcz w mięsie, toteż postanowiłam, że będę to jadła.
Po trzecie spożywam niewielkie ilości cukru ciemnego, nierafinowanego (kilka łyżeczek, zależnie od tego ile herbaty wypiję dziennie)

Chcę stosować dietę, ale równocześnie chcę się jak mniej ograniczać w wybieraniu pokarmów. Bo chcę jeść równocześnie to, co mi smakuje (nie jest to równoznaczne z tym co lubię). Jak przeczysz moje poprzednie posty to na pewno zauważysz, że jadłam także niewielkie ilości warzyw (pomidor i kilka ziemniaków). Po prostu zdecydowałam, że to spożyję (bo miałam gotowce – ktoś mnie poczęstował) i sprawdzę co będzie się działo z moją wagą. Ale wszystko było ok. i tak spadała. Po tym wiem, że bardzo niewielkie ilości warzyw w 1 portalu nie szkodzą w zrzucaniu wagi.

Mój dzisiejszy jadłospis (09.02.2010):

Śniadanie: 2 jajka na twardo, 4 duże plastry szynki wieprzowej, kawałek skrzydełka kurczaka (na całe nie miałam ochoty, więc zostawiłam na talerzu), herbata z łyżeczką cukru
Drugie śniadanie: kawa parzona, jogurt
Obiad: kilka kabanosów, resztka skrzydełka z kurczaka pieczonego, pomidor, kilka listków sałaty, herbata z 1 łyżeczką cukru brązowego
Podwieczorek: kawa parzona, szklanka zimnej wody
Kolacja: kawałek pieczonej wieprzowiny, szklanka ciepłej wody

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Waga rano bez ubrania: 71.3 Waga wieczorem w ubraniu: 73.0

poniedziałek, 8 lutego 2010

Dzień 2 mojej diety - relacja z posiłków

Mój dzisiejszy jadłospis (08.02.2010):

Śniadanie: 3 jajka na pół miękko, 2 duże plastry szynki wieprzowej, kawałek upieczonej wieprzowiny, herbata z łyżeczką cukru
Drugie śniadanie: kawa parzona
Obiad: kawałki upieczonej wieprzowiny i kawałek tłustej skórki wieprzowej, 4 małe, upieczone w piekarniku ziemniaki ze skórką.
Podwieczorek: duży jogurt
Kolacja: jedno jajko, 2 kawałki szynki wieprzowej, skrzydełko kurczaka. Herbata z łyżeczką cukru.

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Zupełnie nie czułam głodu. Samopoczucie dobre. Nie czułam też „ciągotek” do innego pożywienia. Rano się zważyłam. Było mniej o cały kilogram niż wczoraj. Ucieszyłam się. Ale umiarkowanie. Wiem, że na początku diety traci się raczej wodę. Właściwe odchudzanie zaczyna się dopiero po kilku dniach od rozpoczęcia diety. Ale i tak miło, że ten jeden kilogram w dół :) Nawet, gdy jutro waga się nie zmieni, albo podskoczy. Jestem na to przygotowana.

Waga rano: 71.5 – bardzo się zdziwiłam. Waga wieczorem: 73.1

Dzień 1 mojej diety

Mój dzisiejszy jadłospis (07.02.2010):

Śniadanie: nóżka i skrzydełko z upieczonego kurczaka – razem ze skórką. Uwielbiam tę skórkę. Chcę się czuć jak najbardziej komfortowo na tej diecie, dlatego pozwalam sobie na spożywanie nie tylko białek, ale i trochę tłuszczu, który znajduje się w mięsie. Herbata z łyżeczką cukru
Drugie śniadanie: kawa parzona
Obiad: kawałki upieczonej wieprzowiny, 4 małe, upieczone w piekarniku ziemniaki ze skórką, nóżka z kurczaka
Podwieczorek: 4 małe ciasteczka z kremowym nadzieniem (nie planowałam ich zjeść wcześniej, ale zdecydowałam, że skosztuję. Byłam bowiem zaproszona na czyjeś urodziny)
Kolacja: dwie nóżki z kurczaka, pomidor, herbata z łyżeczką cukru

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Nie byłam wcale głodna. Nie czułam wcale głodu. Samopoczucie normalne, tak, jakbym jadła jak zwykle. Tak naprawdę nie czułam, że jestem na jakiejś diecie :). To super.

Waga rano bez ubrania wskazywała 72.5 kg. Wieczorem przed pójściem spać: 72.9
Wcale nieźle :)

Dzień 0 - Prawie rozpoczęcie diety

Startuję z wagi: 73.5 kg. Wiem dobrze, bo dziś kupiłam sobie nową wagę. Tak, że będę się mogła ważyć kiedy chcę i ile chcę bez ograniczeń :) Waga zmierzona po południu i ubraniu.

Mój dzisiejszy jadłospis (06.02.2010):

Śniadanie: kromka chleba z pasztetem, kawałek papryki czerwonej do pogryzania. Herbata z łyżeczką cukru
Drugie śniadanie: Byłam w mieście i zdecydowałam, że zanim zjem obiad „wrzucę coś na szybko: 2 kromki chleba z pasztetem, papryka czerwona do pogryzania, herbata z łyżeczką cukru, a następnie kawa parzona.
Obiad: 2 nóżki z kurczaka ze skórką.
Podwieczorek i kolacja – nie bardzo pamiętam – piszę tę informację 2 dni później.

Między posiłkami piłam jeszcze wodę, herbatę i kawę

Nowy program odchudzania

Tak też zaczęłam planować nowy sposób na schudnięcie. Wiedziałam już, że dietą, którą zastosuję będzie dieta proteinowa. Jest zimno i nigdy o tej porze roku nie skusiłabym się na zastosowanie diety warzywno – owocowej. Chociaż, gdy byłam na niej ostatnio (maj – czerwiec 2009)schudłam 5 kilogramów, jednak wymagała ona ode mnie trochę wyrzeczeń i co tu dużo mówić, raczej czułam się na niej głodna, a może właściwszym określeniem byłoby to, że ciągle myślałam o tym, że muszę sobie coś przygotować do jedzenia.

Moja próba z dietą proteinową w grudniu uświadomiła mi, że nie jestem głodna na tej diecie. Ale w tym okresie nie potrafiłam jeszcze nawet na kilka dni zrezygnować z warzyw i owoców. Tym razem planuję zastosować metodę: 5 dni na proteinach, następne 5 dni na proteinach + wybrane warzywka, znowu 5 dni proteinki i tak do czasu, kiedy będę zadowolona z mojej wagi. Potem będzie następna faza – 3 - wyjście z diety i faza 4 utrwalenie diety. Ale o tym będę informowała Cię na bieżąco. Mam nadzieję, że starczy mi zapału do opisywania tego wszystkiego :)

Smutna prawda

Chcę Ci powiedzieć, że niestety od momentu, kiedy zastosowałam dietę warzywno – owocową do tej chwili moja waga znowu zaczęła rosnąć. Tak, że w tej chwili wynosi tyle ile przed rozpoczęciem tej diety: 73.5 kg.

W międzyczasie próbowałam zastopować jej wzrost poprzez picie dużej ilości wody. Ale nie bardzo spodobał mi się ten sposób odchudzania. I nie bardzo na nim chudłam. Przed świętami Bożego Narodzenia zastosowałam przez kilka dni dietę proteinową. No może nie całkiem proteinową, bo jadłam w większości mięsko, jogurty, nabiał ale też nie stroniłam od owoców typu banany i mandarynki, mniej jabłka. Jadłam też warzywa: ogórki, pomidory. Zaobserwowałam nieznaczny ubytek wagi. No ale przyszły Święta.

A kto rozsądny w czasie świąt pości, czy jest na diecie? Tak też zaczęłam się delektować chlebkiem, ciasteczkami i czekoladowymi cukierkami. Jak było do przewidzenia, ponieważ nie utrwaliłam wcześniej utraconego kilogramu, przybyło mi więcej niż przed odchudzaniem. Teraz wiem, że nie warto rozpoczynać diety, kiedy nie ma się zamiaru jej przestrzegać przez dłuższy okres czasu (minimum 2 tygodnie.)

Czy chleb tuczy?

To zależy. Jeżeli nigdy nie miałaś problemów z wagą na pewno nie. Ale jeżeli odchudzałaś się kilkakrotnie i zawsze Twoja waga wracała do poprzedniego stanu, a może była nawet większa, to myślę, ze chleb przyczynia się do tego, że tyjesz.

Dlaczego tak się dzieje?

Z jakich składników chemicznych składa się chleb? Oczywiście są to węglowodany, czyli węgle. Nasze ciało z wielką łatwością radzi sobie z przemianą węgli. Po prostu je spala, a gdy ma ich za dużo, stanowią one znakomity środek do odkładania na później.

To jest tak, jakbyśmy w sobie mieli wewnętrzny piec. Kiedy jest zimno, albo kiedy tego potrzebujemy rozpalamy w nim ogień. By ogień dawał ciepło potrzebujemy paliwa: najlepszym jest węgiel. Zdajemy sobie sprawę z tego, ze w zimie będziemy potrzebowali tego węgla więcej, wiec zawczasu dbamy o to, by odłożyć jego zapasy. Tak samo robi nasze ciało. Zima, to dla naszego organizmu okres, kiedy ono nigdy nie wie, czy za chwilę nie będzie czasem potrzebował węgla do ogrzania się.

Czyli cały czas, kiedy ograniczasz jedzenie, jesz jeden, dwa posiłki dziennie ciało musi zwolnić swój metabolizm, by odłożyć zapasy. By siebie chronić. No ale wróćmy do chleba. Ten rodzaj pokarmu jest bardzo łatwy do odłożenia przez organizm. Więc, kiedy tylko ma on ku temu okazję kumuluje przewożony chleb w naszym organizmie. Odkłada go jako tkankę tłuszczową.

Tak samo się dzieje gdy jesz za dużo. Twoje ciało może zużyć tylko tyle energii, jaką potrzebuje w danym dniu. Resztę odkłada w postaci tkanki tłuszczowej. I jest to całkowicie zrozumiałe i naturalne.

Nie dziw się więc, że chleb tuczy. W momencie, kiedy Twój metabolizm stanie się zrównoważony tzn. nastanie lato dla twojego ciała, chleb będzie dokładnie takim samym niewinnym pokarmem jak inne węglowodany zawarte w warzywach i owocach. Ciało nie będzie miało potrzeby odkładania go w postaci tkanki tłuszczowej na wypadek nadejścia zimy.