Loading

niedziela, 24 maja 2009

Dzień 9

Kolejny dzień kryzysu. Obudziłam się dziś rano znowu z tym uczuciem bezsensu. Chce mi się płakać i psychicznie po prostu wysiadam. Nie odczuwam głodu fizycznego, nie chce mi się za bardzo jeść. Ale nie mam energii do życia i tak naprawdę nic mi się nie chce. Na dworze jest piękna pogoda, mogłabym jakoś konstruktywnie wykorzystać tę niedzielę, ale mi się nie chce. Myślę o tym, by przeprowadzić tę dietę do następnej soboty, wtedy będzie równo dwa tygodnie. W tym tygodniu schudłam 2 kg. Wyraźnie czuję ulgę w brzuchu, gdy siedzę mogę głębiej oddychać. W zasadzie nie jestem głodna, ale ten podły nastrój. Pomyślałam, że przeciez sama go mogę odrobinę zmienić i zaczęłam na siłę przypominać sobie dobre i radosne momenty w swoim życiu. Po tych zabiegach, nastrój trochę mi się poprawił. Uzyskałam trochę więcej sił by zastosować Zpoint i afirmacje: Oczyszczam wszystkie sfery w wyniku których czuję się tak słaba psychicznie. Po kilku chwilach poczułam, ze mój nastrój się zmiania i nabieram ochoty do życia. Poczułam się silniejsza.

O 12 moi znajomi wyciągnęli mnie na spacer. Nie chciałam początkowo iść, ale gdy wróciłam do domu byłam w całkiem niezłej formie psychicznej. Poszliśmy też do pubu. Ja zamówiłam sobie soczek jabłkowy he he..

Wieczorem czułam się całkiem nieźle psychicznie, ale zaczął mi doskwierać dla odmiany głód. Co chwilę sięgałam więc do lodówki i przygotowywałam sobie coś do jedzenia: a to surówkę, a to leczo z kabaczka, a to pieczone jabłuszka, a to soczek jabłkowy... Taaak, dziś zjadłam naprawdę dużo. Można powiedzieć, ze objadłam się warzywkami.

Najbardziej uciążliwe jest dla mnie to, że czuję mniej więcej co 2 godz. głód i muszę przyszykowywać sobie coś do jedzenia. I myśleć o tym jedzeniu bez przerwy. Nie mam tak codziennie, ale jednak. Mam nadzieję, ze jutro będzie lepiej. Gdy pomyślę, ze prawdopodobnie pod koniec następnego tygodnia ubędzie mi kolejne dwa kilo, nieważne jest jak się czuję teraz. Warto to przetrwać, by cieszyć się szczupłym i zdrowym ciałem. Przecież to tylko 6 dni!

I muszę wam powiedzieć coś jeszcze. Zauważyłam zmiany na mojej skórze. Zmiany pozytywne. Na rękach miałam masę pieprzyków, może lepszym sformułowaniem jest piegów. Od jakiś dwóch dni zauważyłam, ze mam ich mniej i są mniej widoczne! Oby tak dalej!

Brak komentarzy: