Loading

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Moja dieta - dzień 18 – poniedziałek

Śniadanie: banan, jabłko
Obiad: zupa pomidorowa, jeden kawałek chleba ryżowego
Podwieczorek: koktajl pomarańczowy
Kolacja: kawałek upieczonego kurczaka, ½ szklanki coli

Waga rano 68.4  kg 

Moja dieta - dzień 17 - niedziela

Śniadanie: 3 kromki chleba z pomidorem i cebulą
II Śniadanie: jabłko
Obiad: zupa pomidorowa
Kolacja: 3 kromki chleba z pomidorem i cebulą

Waga rano 68.5 kg 

Moja dieta - dzień 16 - sobota


Śniadanie: koktajl sojowy
II Śniadanie: 3 kromki chleba z pomidorem i cebulą
Obiad: zupa pomidorowa, jedno ugotowane udko z kurczaka
Kolacja: banan, jabłko

Waga rano 68.0  kg 

piątek, 23 kwietnia 2010

Moja dieta - dzień 15

Śniadanie: 3 kromki chleba tostowego z dżemem
II Śniadanie: jabłko
Obiad: kawałek upieczonej ryby i kilka frytek
Kolacja: trzy kawałki pitcy

Waga rano 67.9  kg  - bardzo się zdziwiłam

czwartek, 22 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień 14


Na szczęście nie było to poważne zatrucie. Dziś czułam się już dobrze

Śniadanie: 2 plasterki szynki z surówką warzywną
II Śniadanie: dwa małe jogurty
Obiad: usmażona mielona wieprzowina z warzywami
Kolacja: koktjl sojowy

Waga rano 68.6  kg

Moja dieta – dzień 13


Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, trzy upieczone kromki chleba tostowego z dżemem
II Śniadanie: koktajl sojowy
Obiad: kiełbasa ugotowana + bułka z masłem
Więcej nic nie jadłam, bo zatrułam się kiełbasą :(

Waga rano 69.0  kg

wtorek, 20 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień 12

 Nadal chudnę!!!! Jem wystarczająco dużo, nie przejedam się, ale też nie chodzę głodna. Myślę, ze kluczową rolę odgrywają w tym odchudzaniu koktajle. Nasycają i są pełne mikro i makroelementów.

Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, dwie upieczone kromki chleba tostowego z dżemem
Obiad: kawałek kurczaka z brokułami
Podwieczorek: koktajl pomarańczowy
Kolacja: banan, koktajl sojowy 100ml

Waga rano 69.0  kg

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień jedenasty

Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, trzy upieczone kromki chleba tostowego z dżemem
II Śniadanie: koktajl sojowy
Obiad: ziemniaki z warzywami
Podwieczorek: koktajl pomarańczowy
Kolacja: 4 kromki suchego chleba ryżowego

Waga rano 69.3  kg

Moja dieta – dzień dziesiąty


Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, bułka z pomidorem i cebulą
II Śniadanie: koktajl sojowy
Obiad: dwa udka z kurczaka
Kolacja: bułka z połową fety, resztka koktajlu pomarańczowego od wczoraj

Waga rano 68.7  kg

sobota, 17 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień dziewiąty

Mimo wczorajszej późnej kolacji waga rano: 69 kg – czyli dalszy spadek :). Mam nadzieję, że jutro się nie podniesie. Ogólnie podczas tej diety mam dobre samopoczucie, jestem pełna energii. Jednak nie śpię dobrze, mam jakieś nieprzyjemne koszmary. Poza tym jest ok. Dbam o to, by pić codziennie około 2 litrów wody mineralnej w celu wypłukania toksyn z organizmu. Rano byłam bardzo głodna i poczucie głodu utrzymywało się do godz. 14. Potem poczułam ulgę, tak, jakby organizm odpuścił sobie.

Śniadanie: herbata z łyżeczką cukru trzcinowego, 3 kromki chleba ryżowego
II Śniadanie: koktajl pomarańczowy
Obiad: dwa udka z kurczaka
Kolacja: resztka koktajlu pomarańczowego, bułka z pomidorem, masłem i cebulą.

Moja dieta - dzień ósmy

Dziś miałam bardzo stresującą sytuację w pracy. Sytuacja nie była dla mnie miła, nawet się popłakałam. Jednak nie miało to wpływu na utrzymanie diety (nie chciało mi się za bardzo jeść aż do wieczora). Dlatego w zasadzie nie zjadłam obiadu, a przygotowałam sobie koktajl sojowy.: 200 g mleka sojowego + banan, jabłko łyżka siemienia lnianego, łyżka płatków owsianych, łyżka zarodków pszennych. Wypiłam i nasyciłam się. Dopiero wieczorem odczułam wynik stresu z pracy poczułam ogromny głód. Dlatego zjadłam późną kolację. Nie byłam tym faktem zadowolona. Postanowiłam, ze następnym razem, w razie podobnej sytuacji zjem porządny obiad.

Sniadanie: koktajl sojowy
II Śniadanie: trzy upieczone kromki chleba tostowego z masłem i dżemem
Obiad: kawałek pieczonej ryby, koktajl sojowy
Kolacja: kawałek upieczonej kiełbasy, cebula upieczona, 2 bułki z masłem (zjedzona późno: 20.godz)

waga rano: 69.3 – nadal chudnę!

czwartek, 15 kwietnia 2010

Moja dieta - dzień 7

Dziś byłam aż 4 razy w toalecie - miałam też lekkie wzdęcia brzucha, ale ogólnie samopoczucie dobre. Brak oznak głodu
Sniadanie: koktajl pomarańczowy (resztka z wczorajszego dnia)
II Śniadanie: trzy upieczone kromki chleba tostowego z masłem i dżemem
Obiad: ziemniaki z warzywami
Kolacja: Koktajl z: 200 g mleka sojowego + banan,  łyżka siemienia lnianego, łyżka płatków owsianych, łyżka zarodków pszennych

waga rano: 69.5

Moja dieta – dzień szósty

Posiłki podobne jak wczoraj:
Sniadanie: 2 małe jogurty
II Śniadanie: banan, gruszka, jabłko
Obiad: zupa pomidorowa z makaronem (1,5 miseczki), 3 małe udka z kurczaka – też się przejadłam
Kolacja: Koktajl z: 200 g soku pomarańczowego, namoczenie wcześniej: 4 brzoskwinie, kilka rodzynek, banan, jabłko, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych

Samopoczucie dobre, więcej energii, nie jestem głodna


Waga rano: 69.3 :)

wtorek, 13 kwietnia 2010

Moja dieta – dzień piąty

Sniadanie: jogurt mały, banan
II Śniadanie: jogurt mały, dwa banany
Obiad: zupa pomidorowa z makaronem (1,5 miseczki), 3 małe udka z kurczaka – przejadłam się
Kolacja: Koktajl z: 200 g soku pomarańczowego, namoczenie wcześniej: 4 brzoskwinie, kilka rodzynek, banan, jabłko, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych

Waga rano: 69.6 – super, gdyby tak spadała dalej, albo przynajmniej przez jakiś czas się utrwaliła

Moja dieta – poniedziałek 12.04 dzień czwarty

Dziś jadłam tylko kefiry przez cały dzień.

  1. Kefir 1: 200 g mleka sojowego, gruszka, jabłko, banana, kilka truskawek, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych – na śniadanie część i pozostała część na drugie śniadanie. Było tego tak dużo, że nie dałam rady wypić wszystkiego.
  2. Kefir 2: 200 g soku pomidorowego, pół opakowania małej fety, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych, ząbek czosnku – było to okropne, zjadłam połowę, połowę wyrzuciłam. Zjadłam następną połowę fety – obiad.
  3. Kolacja: Kefir z: 200 g soku pomarańczowego, namoczenie wcześniej: 4 brzoskwinie, kilka rodzynek, banan, jabłko, łyżka siemienia lnianego, łyżka zarodków pszennych

Kefiry były naprawdę sycące, nie czułam wcale głodu. Miałam tylko uczucie że: coś bym zjadła.... ale nie było ono bardzo silne. Z łatwością sobie z nim poradziłam.

Waga rano bez ubrania: 70.kg

niedziela, 11 kwietnia 2010

Moja dieta – niedziela 11.04 dzień trzeci.

Waga rano: 70 kg. – no, no, cały kilogram mniej. Bardzo dziwne. A może nie, bo jadłam wczoraj naprawdę niewiele. 

Dziś postanowiłam zrobić sobie kolejny koktajl:

200ml mleka sojowego, 1 banan, kilka truskawek, 1 łyżeczka siemienia lnianego i 1 łyżeczka zarodków pszennych.

Pierwszy raz w życiu próbowałam mleka sojowego. I muszę przyznać, ze jest naprawdę pyszne! Wypiłam koktajl. Bardzo mi smakował. Myślę, że przygotuję sobie jeszcze dwa inne dzisiaj z diety weekendowej. Zjem także resztę zupy pomidorowej z wczoraj.

Moja dieta – sobota 10.04 - dzień drugi

Waga rano bez ubrania: 71 – ciekawe prawda? Całe 05 kg więcej. Czyżby po tych czekoladkach? Prawdą jest, że wczoraj czułam się naprawdę ociężała i gruba. No a w sobotę od razu rezultat na wadze!

Kupiłam sobie dziś blender, taki stacjonarny i zrobiłam w nim niemal pierwszy koktajl w moim życiu :)

Zmiksowałam: 200ml jogurtu naturalnego, 1 banana, kilka jagód, 1 łyżeczkę siemienia lnianego i 1 łyżeczkę zarodków pszennych.

Wypiłam. I zaczęłam się czuć naprawdę źle. Mdliło mnie i byłam bardzo słaba. Zdziwiło mnie to, że ten koktajl może tak działać na mój organizm. Zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać, sprawdziłam datę ważności jogurtu i odkryłam, ze był przeterminowany!

No tak. Do końca dnia czułam się fatalnie. Oczywiście, że o następnych porcjach koktajlu w tym dniu nie było mowy. Na samą myśl o tym czułam mdłości. 

Dlatego przygotowałm sobie zupę pomidorową z niewielką ilością makaronu i ugotowaną nóżkę z kurczaka (przygotowałam sobie to, bo miałam na te składniki ochotę).. Jednak nie czułam się zbyt dobrze. Piłam jeszcze gorącą herbatę z łyżeczką cukru trzcinowego oraz wodę. 

Co ciekawe, nie miałam ochoty na kawę. A piję ją codziennie, czasami nawet kilka dziennie. 

Moja dieta – start piątek 09.04

Startuję z wagą: 70.5 kg

W zeszłym tygodniu postanowiłam zastosować coś innego niż dotychczas. Zdecydowałam się na dietę weekendową. Jednak, by wykonać koktajle wpierw musiałam zakupić blendenr. Mogę to zrobić dopiero jutro w sobotę.  

Postanowiłam co następuje: 

W piątek ostatni posiłek (ale naprawdę obfity) zjadłam o 16 i postanowiłam, że do końca dnia będę tylko piła wodę. 

W tym dniu jadłam: jogurt truskawkowy, trzy upieczone kromki chleba tostowego z masłem, plaster szynki z surówką jarzynową, wielki kawał kiełbasy toruńskiej i kawałek serka zółtego. No i kilka czekoradek oraz czipsy. Piłam: herbatę z cukrem trzcinowym, kawę z mlekiem, wodę mineralną.

Waga rano bez ubrania: 70.5

Dieta Weekendowa.

Dieta trwa przez 2,5 dnia. Zaczynamy ją w piątek, a kończymy w niedzielę wieczorem.

W pierwszy dzień ODCHUDZANIA WEEKENDOWEGO tj. w piątek:

1. pic przynajmniej 1,5 litra plynow w tym 1/3 to zielona herbatka.
2. o godzinie najpóźniej 15 zjesc sobie ostatni normalny posiłek (czyli do tej godziny dzien jak co dzien, tyle, że nie powinniśmy jeść mięska)
3. przed przygotowaniem sobie koktajlu stanąć na wadze i zapisać wynik by w poniedziałek rano móc go zweryfikować
4.o godz. 18.30 zmiksować sobie 200ml jogurtu,banana,siemię lniane i otręby pszenne i wypić oczywiście

 po tym nic już nie jest bo ponoć indeks glikemiczny tego koktajlu jest na tyle niski ze stopniowo uwalniają się węglowodany - co ma skutkować brakiem głodu.

SOBOTA

8.00
Zmiksować:
250 ml mleka sojowego (słodzone cukrem trzcinowym 43 kcal na100ml)
200g truskawek (zamiennie wiśnie, maliny, porzeczki cz. , jagody)
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

11.30
Zmiksować:
250 ml soku pomarańczowego
4 szt. moreli suszonych,
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

15.00
Zmiksować:
300 ml soku pomidorowego
1/2 puszki tuńczyka w sosie wł (puszka ok.200g (zamiennie tofu lub feta 40 g)
1 łyżka siemienia lnianego
1 mały ząbek czosnku
1/2 łyżeczki morszczynu

18.30
Zmiksować:
250ml mleka sojowego
6 szt. moreli suszonych
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

Niedziela - ostani dzień odchudzania
8.00
Zmiksować:
250 ml mleka sojowego (słodzone cukrem trzcinowym 43 kcal na100ml)
200g truskawek (zamiennie wiśnie, maliny, porzeczki cz. , jagody)
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

11.30
Zmiksować:
250 ml soku pomarańczowego
4 szt. moreli suszonych,
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

15.00
Zmiksować:
300 ml soku pomidorowego
1/2 puszki tuńczyka w sosie wł (puszka ok.200g (zamiennie tofu lub feta 40 g)
1 łyżka siemienia lnianego
1 mały ząbek czosnku
1/2 łyżeczki morszczynu

18.30
zmiksować:
250 ml mleka sojowego
małego banana
1 łyżkę siemienia lnianego
1 łyżkę zarodków pszennych lub 2 łyżki otrąb pszennych

Nowa dieta.

W ostatnim tygodniu postanowiłam poszukać jakieś innej diety dla mnie. Okres świateczny się skończył, więc mogę zdecydować sie znowu na zrobienie czegoś, bym utraciła pozostałe 10 kg wagi. Lato zbliża sie wielkimi krokami i chciałabym zrzucić chociaz 5 kg do lipca. Mogłabym znowu zdecydować się na dietę warzywno- owocową - schudłam na niej właśnie 5 kilo w przeciagu 3 tygodni, ale była ona zbyt wyczerpująca - ciagle myślałam o jedzeniu i kupowałam i jadłam tony warzyw. 

W związku z nowym postanowieniem  zaczęłam czytać o diecie weekendowej i strukturalnej.

Wypoczynek

Od około dwóch tygodni nie stosuję żadnej diety. Pozwalam sobie na normalne jedzenie, ale nie przesadzam z wielkością. Odzyskałam 1 kilogram z utraty wagi – bardzo szybko, z tym, że zdaję sobie sprawę, ze ten ostatni kilogram nie został dobrze utrwalony, dlatego odzyskałam go tak szybkko.

Podsumowanie mojej diety proteinowej

Na diecie byłam ponad 45 dni, czyli półtora miesiąca. Schudłam 3 kilogramy. Z tym, że pierwsze dwa straciłam na początku diety, ostatni kilogram wahał się przez ponad miesiąc. Kiedy skończyłam dietę i przeszłam do 3 fazy proteinowej, ten kilogram powrócił. Czyli ostatecznie zrzuciłam 2 kilogramy nadwagi. Niezbyt dużo.

Minusy diety:

Na początku czułam się bardzo dobrze, byłam najedzona i zadowolona z tego, co jem. Jednak z czasem zaczęłam popadać w coraz to większy marazm i nawet depresję. Nic mi się nie chciało, chodziłam smutna i zrezygnowana. Może to przedłużająca się zima przyczyniła się do tego, a może to skutek niezrównowazonej diety.

Dlatego zdecydowałam się zrezygnować z tej diety.

Plusy diety:

Utrata 2 kilogramów,
Wyszczuplenie sylwetki
Odkrycie, że nie jedzenie chleba codziennie nie jest niczym strasznym

Waga rano bez ubrania: 70.5kg