Loading

niedziela, 14 lutego 2010

Dzień 8 – nic dobrego

Mam nadzieję, że jutro dam radę w pracy. Przez ostatni tydzień nie wysilałam się za bardzo fizycznie. Nie czułam się też w żaden sposób osłabiona. Mam nadzieję, że mimo mojej pracy (praca wymaga naprawdę dużo ruchu i wysiłku fizycznego), moja kondycja się nie zmieni.

Dziś niestety, po wczorajszej walentynkowej imprezie czuję się chora. Nie mam wcale apetytu, mam problem z żołądkiem. Przez cały dzień nic nie jadłam – nie mogłam, piłam tylko wodę. Wieczorem zjadłam natomiast 4 tosty z masłem – bo tylko na to miałam ochotę. Zdecydował mój rozum. Przecież jutro idę do pracy i musiałam coś zjeść, żeby jutro nie zasłabnąć. Zdaję sobie sprawę, ze to zachwiało moją dietą, ale trudno.

Dziś się nie ważyłam, bo i tak wyniki nie byłyby miarodajne.

Brak komentarzy: