Loading

czwartek, 4 czerwca 2009

Dzień 20 - Wielki ktyzys

Dziś miałam naprawdę wielki kryzys. Zaczął się około 10. 30, po tym jak zjadłam swoje drugie śniadanie (jak zwykle surówkę). Po jakiś 15 minutach poczułam, że jeżeli zaraz nie zjem czegoś innego niż dozwolone warzywa i owoce, to padnę z głodu, zemdleję, zasłabnę itd. Nie mogłam sobie z tym uczuciem poradzić. Czułam się bardzo słaba. Nie był to zwykły głód. Coś we mnie bardzo domagało się posiłku. Usiadłam na chwilę, przykryłam oczy rękoma (spontaniczny odruch, ale zauważyłam, że dzięki niemu poczułam się nieco uspokojona i silniejsza). Zjadłam jabłko i napiłam się kawy. Wciąż to coś domagało się innego posiłku. Wtedy powiedziałam mojemu ciału, ze skoro potrzebuje innych składników, niż dostarczam mu przez owoce i warzywa, niech pobierze sobie z zapasów.

To było moje wielkie odkrycie! Dzięki temu kryzysowi dowiedziałam się czegoś. Moja podświadomość nie chce ruszać zapasów!!!! Boi się je naruszyć, z sobie znanych powodów. No tak. Byłam już w domu. Zaczęłam stosować EFT i afirmację: Mimo, że mam ten opór przed ruszeniem moich zapasów tłuszczu całkowicie i kompletnie kocham i akceptuję siebie. I potem: ten opór, ten opór, ten opór. Następnie przeprowadziłam też rundkę Zpointa i afirmację: Oczyszczam teraz wszystkie sfery w wyniku których czuję, że nie chcę naruszyć zapasów.


Poczułam się trochę lepiej, ale równocześnie podjęłam postanowienie, że dziś jest ostatni dzień mojej diety. Od jutra zaczynam zdrowe żywienie. Po prostu moje samopoczucie było tak tragiczne, że czułam, że nie dam rady ciągnąć tej diety dłużej. Zdawałam sobie równocześnie sprawę, ze może być to kryzys przed uzdrowieniem. Dlatego nie chciałam dziś zrezygnować z diety. Chciałam przetrwać ten dzień i jeżeli jutro będę czuła się tak samo, po prostu zjem coś niedozwolonego na tej diecie i po prostu ją przerwę. Dawałam sobie na to pozwolenie od jutra.

Jestem trochę niezadowolona , że nie dałam rady wytrzymać na tej diecie pełnych trzech tygodni. Ale mówi się trudno. Zobaczymy co zdarzy się jutro.

Ps.

Wieczorem zrozumiałam przyczynę mojego wielkiego kryzysu. Po prostu dostałam okres :) To był dodatkowy powód mojego osłabienia i prawdopodobnie powód mojego „obżarstwa” dwa dni temu. Cieszę się, ze przetrwałam ten dzień, ale było naprawdę trudno. Jestem z siebie naprawdę dumna.

Brak komentarzy: