Loading

wtorek, 19 maja 2009

Dzień 3

Wczoraj naprawdę obawiałam się tego dnia. Wspomniałam wcześniej, że mam pracę fizyczną, dużo się ruszam. Bałam się, ze na tej diecie zrobi mi się w pewnym momencie ciemno przed oczyma, zemdleję, zasłabnę albo coś w tym stylu. Rano wypiłam kawę rozpuszczalną i zjadłam przed pracą kilka kawałków jabłka. Poczułam się z tym ok. Przygotowałam sobie surówkę z pomidora, ogórka, sałaty...., którą wzięłam do pracy. Także wzięłam jedno pokrojone na niewielkie kawałki jabłko. Pracę zaczęłam znowu od kawy. Co kilka chwil (może co godzinę), czułam niepokój związany z pojawiającym się głodem i oczekiwałam, naprawdę oczekiwałam tego zasłabnięcia! Oczywiście znowu wspomagałam się moją afirmacja i wspomnianą techniką i po kilku chwilach uczucie strachu mijało, po czym, może po godzinie wracało znowu.

Przeżyłam cały dzień w pracy! Tak naprawdę to nie odczuwałam w tym dniu głodu, raczej męczył mnie niepokój, czy aby nie stanie mi się coś złego. Dziwne prawda? Po powrocie z pracy zjadłam miskę wczorajszej zupy pomidorowej, jabłko i pół grejpfruta. Na kolejną polówkę nie miałam już ochoty. Wcale nie byłam głodna! Oczywiście piłam dużo ciepłej wody no i w związku z tym często odwiedzałam toaletę.

Brak komentarzy: