Loading

czwartek, 28 maja 2009

Dzień 13

Dzisiaj rano się zważyłam. Okazało się, ze waga wskazuje 20 dkg więcej niż wczoraj, a gdy zważyłam się drugi raz po południu miałam dokładnie taką samą wagę jak dwa dni temu. Czyli zamiast schudnąć, albo przynajmniej nie przytyć jaki rezultat?

Oczywiście od razu ogarnęło mnie przygnębienie. Po co ta dieta? Po co się tak męczę, odmawiając sobie ulubionych pokarmów w stylu : bułka z masłem. Dodatkowo w nocy miałam sen, że ktoś zaoferował mi naprawdę wspaniałe rzeczy do zjedzenia i było tego mnóstwo. Jakieś nowe wymyślne potrawy. We śnie skusiłam się na nie, bo pomyślałam, że to jedyna okazja, a jeżeli nie zjem tego, to się jedzenie zmarnuje. I wcale te potrawy nie okazały się za smakowite. A dziś rano waga wskazywała, ze przytyłam. Od jedzenia we śnie, czy co? :)

Przez moment dopadło mnie takie zniechęcenie całą tą sytuacją, ze naprawdę bardzo poważnie zaczęłam myśleć o przerwaniu diety. A przecież zostały mi tylko dwa dni. I naprawdę czuję się szczuplejsza i jestem szczuplejsza. Wprawdzie nie chudnę w takim tempie jak myślałam, ale jednak.

Zastosowałam Zpoint na to uczucie i afirmację: Teraz oczyszczam wszystkie te sfery w wyniku których czuję, ze chcę przerwać tę dietę. Po kilku powtórzeniach poczułam ulgę. Teraz, kiedy to piszę nadal nie jestem spokojna, ale poprawiło mi się na tyle, ze na pewno nie przerwę diety dziś i nie zjem czegoś nieodpowiedniego. Na pewno popracuję jeszcze z tą afirmacją. Zdaję sobie sprawę, że to odzywa się znowu mój głód psychiczny. Myślę, że dziś wieczorem wykorzystam medytację z mojej książki: "Kreatywne odchudzanie, czyli jak uzyskać upragnioną sylwetkę pt: Zaspokojenie głodu psychicznego. Te działania zdecydowanie powinny mi pomóc w uspokojeniu mojej podświadomości i skłonieniu jej do pomocy mi w prowadzeniu diety.

Brak komentarzy: