Loading

poniedziałek, 25 maja 2009

Dzień 10

Niech ta dieta się w końcu skończy! Na szczęście zostało mi tylko 5 dni. Dziś przeglądałam swoje zdjęcia z ostatnich 3 miesięcy. Na tych z kwietnia wydawało mi się, ze wyglądam grubo. Ale jak zobaczyłam swoje wczorajsze zdjęcie, po tym jak straciłam 2 kg, to nie mogłam uwierzyć, że jestem taka gruba. To był ostatni dzwonek, by wziąć się za siebie i za swoje ciało. Mam nadzieję, ze pod koniec tygodnia będę miała kolejne 2 kg mniej. Ciężko mi wytrzymać na tej diecie, bo znowu bez przerwy jestem głodna. Rano zjadłam surówkę i leczo z dnia poprzedniego, co prawda niewielkie porcje, ale jednak, potem jabłko, dalej byłam głodna, napiłam się soku jabłkowego. O 12 ugotowałam zupę pomidorową i upiekłam kilka warzyw w piekarniku: por, cebulę, bakłażan, szparagi, i moją ulubioną kapustę. Dopiero gdy to zjadłam poczułam się nasycona i przez kolejne 4 godziny nie myślałam o jedzeniu. Ale ranek był okropny. Nie marzy mi się w zasadzie nic konkretnego oprócz tej bułki z masłem, która w moim umyśle wydaje się, że zaspokoiła by ten głód. Nie zrezygnuję z diety, choćby nie wiem co. Chyba sobie wydrukuję to grube zdjęcie i powieszę na lodówkę. To dobra motywacja, by wytrwać. Nie mogę uwierzyć, że tak przytyłam od kwietnia. Na wadze przybył mi może jeden kilogram, ale w rzeczywistości w wyglądzie jakby 5. Wiem, ze szczupleję, czuję to po spodniach i po biustonoszu. Dziś zapięłam go na dalsze haftki. Czyli pod biustem ubył mi może cm. Także talię mam szczuplejszą.

Brak komentarzy: