Loading

poniedziałek, 18 maja 2009

Dzień 1 - Nieudana próba przejścia na dietę

W sobotę wstałam około 8 rano, zrobiłam sobie herbatę z cytryną i 1 łyżeczką cukru i postanowiłam, że od dziś zacznę dietę, dlatego też nie rozbiłam sobie śniadania. Zaplanowałam, że po zrobieniu zakupów zrobię sobie zupkę z proszku. W tym dniu zaplanowałam większe zakupy i do sklepu spożywczego trafiłam po 2 godzinach. Czułam się bardzo głodna, więc na widok pachnących bułek nie mogłam się im oprzeć i kupiłam cztery (zupki w proszku też, całą torbę niemal). Wydałam na to dość sporo kasy.

Przyszłam do domu i od razu zjadłam dwie bułki z kiełbasą i pomidorem. No tak powiedziałam do siebie – no i z odchudzania nici. To w takim razie zacznę od jutra może. Ale po kolejnych dwóch godzinach pomyślałam, że może jednak nic straconego i kolejne posiłki będą płynne.

Zrobiłam sobie więc na obiad zupkę w proszku, po pół godzinie od jej zjedzenia poczułam znowu głód, więc przyszykowałam sobie następną zupkę w proszku. Po kolejnej pół godzinie, kiedy znowu poczułam głód skapitulowałam. Pomyślałam, by przyrządzić sobie coś z warzyw. Zrobiłam więc leczo – tylko na wodzie, bez tłuszczu. Zjadłam dwie miski. Po godzinie poczułam się znowu głodna i ze smakiem zjadłam bułkę z wędliną. Mój brzuch zrobił się naprawdę ogromny. W zasadzie nie byłam już głodna, ale ciągle czegoś mi brakowało. Czułam ten głód w gardle. Sięgnęłam więc po czekoladę.

W końcu zaczęłam się z siebie śmiać. W tym dniu zjadłam posiłek jaki normalnie jadłabym w przeciągu 2, może 3 dni. Wiedziałam, że to moja wewnętrzna grubaska, mój wewnętrzny sabotażysta przejął nade mną kontrolę (pozwoliłam mu na to nawiasem mówiąc). Zobaczyłam wyraźniej jak silna to osobowość i że zdecydowanie muszę nad nią popracować, by pozbyć się nadwagi.

Wiedziałam też, że płynna dieta na zupkach w proszku jest nie dla mnie, gdyż po pierwsze nie są one sycące, bo drugie zawierają dużo chemii, po trzecie mają jakiś składnik, który powoduje moje większe łaknienie. Zaczęłam rozmyślać nad innym rodzajem diety i wtedy przypomniałam sobie o diecie warzywno – owocowej. Zdecydowałam, że to właśnie ją zastosuję od niedzieli. Musiałam w związku z tym po raz kolejny udać się do sklepu i zakupić odpowiednie produkty.

Brak komentarzy: